Mała dziewczynka zawsze musiała robić to co jej kazali dorośli. Zawsze. Nie mogła odmówić, nie mogła zapomnieć, nie mogła argumentować na nie. Co dorosły rozkazał, musiało być zrobione.
Jeśli odezwała się choćby jednym słowem sprzeciwu nazywano to pyskowaniem i często spotykała ją za to kara. Więc słuchała.
Słuchała się.
Robiła to co jej kazano. Postępowała tak jak od niej tego wymagano. Zawsze w pokorze wykonywała polecenia dorosłych z jej rodziny, a gdy poszła do pracy, polecenia jej szefów.

Dzisiaj jako dorosła kobieta sama chce rozkazywać innym. O ironio, nie dzieciom, ale właśnie dorosłym, ludziom w jej wieku albo starszym od niej. Chce się jej zwracać uwagę, poprawiać, rozkazywać, wymagać.

Czasami na jej blogu pojawiają się prowokacyjne notki wychowawcze. Może to jedyna droga którą może do woli rozkazywać, nie ważne czy wirtualna przestrzeń ją słucha czy nie, nie ważne czy stosuje się do jej poleceń czy nie.

Dzisiaj bardzo żałuje, że jako mała dziewczynka nigdy nie mogła powiedzieć ‘nie, nie mam ochoty, nie mogę, nie chce mi się’.

Dzisiaj widzi wielu rodziców, którzy nigdy nie rozkazują swoim dzieciom, niezależnie czy te są małe czy duże.

Zastanawia się jak wyglądałoby jej życie teraz gdyby dzieciństwa nie spędziła jako wierny poddany niewolnik władzy dorosłych tego świata!?


Comments

Z pamięci pewnej małej dziewczynki… — No Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *