Jakiś czas temu przedstawiono mi pewnego mężczyznę z określeniem go jako mistrza small talk’ow.
Co to właściwie znaczy small talk?
I dlaczego takie małe, krótkie rozmowy o niczym, są jednak ważne?

Pani A każdego dnia wchodząc do biura, w którym pracuję, w pierwszych słowach wyraża swój zachwyt lub ubolewanie nad pogodą.
Pan B zawsze zapyta o miniony weekend.
Pani C na koniec każdego dnia pracy życzy dobrego wieczoru i mówi o swoich planach, bądź pyta o plany innych.
Pan D dzieli się krótkim, śmiesznym, neutralnym dowcipem.
Pani E przeczytała jakiś artykuł w gazecie i go komentuje pytając o zdanie innych.
Pan F zagorzały kibic śledzący poczynania różnych klubów sportowych relacjonuje w kilku słowach ostatnie mecze.

I tak dalej i tak dalej…
Każdy ma jakiś temat do swojej malej rozmówki z innymi. Czasem jest tych tematów wiele, czasem jak u Pani A tylko pogoda na zewnątrz biura (ooo it is cold outside, ooo it is warm outside, ooo it is so lovely outside, ooo it is raining, ooo the sun is gorgeous today, ooo I forgot my umbrella….).
No i oczywiście najpopularniejsze “Jak się masz?”

Dokładnie rok zajęło mi nauczenie się i głębsze zrozumienie jakże prostej, automatycznej formułki:
– How are you?
– Fine. Thank you! And you?
Dziecinnie proste dwa zdania, które przecież rozumiałam już przed wieloma laty, kiedy to w Polsce uczyłam się języka angielskiego.
Albo na zadane pytanie zapominałam odwzajemnić się pytaniem. Albo jako pierwsza zadawałam pytanie a potem nie potrafiłam sama odpowiedzieć na podobne lub takie samo pytanie, krótkim “I’m fine”.

Żeby nie wiem co nas bolało, żeby nie wiem jaka tragedia nas właśnie spotkała, zawsze odpowiadamy, że mamy siś dobrze. A co gdy odpowiemy inaczej? Wydaje mi się, że i tak nie zostanie to usłyszane, to jest takie automatyczne, że nikt raczej nie zwraca uwagi na odpowiedź, każdy słyszy ja zanim jeszcze zostanie wypowiedziana.

Mój problem:
I’m too talkative for small talks:-)
Tak. Zbyt wielka gadułą jestem na jakieś tam małe, krótkie rozmówki. Moje opowiadania mogą się ciągnąć jak spaghetti, godzinami:-)
Jak mam z kimś zamienić zaledwie jedno zdanie, to czasem wolę nic nie powiedzieć.
Ale jak się właśnie dowiedziałam, takie nic-nie-powiedzenie może okazać się w kulturze anglojęzycznej bardzo niegrzeczne.
Za bardzo niegrzeczna uchodzić nie chce, wiec trenuje te moje small talk’i i jak widzę większość z nich dotyczy moich okularów bądź podróży minionych lub planowanych (często jestem pytana o okulary i podróże).

* * *
Small talk can be a big challenge, but a little preparation and confidence is all you need. As a skilled small talker you will come across as a more open and friendly person, compared to someone who doesn’t say much during social situations. Just don’t overdo it because then people will find you annoying and too chatty.
from:http://www.ehow.com/how_10812_make-small-talk.html

In most English-speaking countries, it is normal and necessary to make “small talk” in certain situations. Small talk is a casual form of conversation that “breaks the ice” or fills an awkward silence between people. Even though you may feel shy using your second language, it is sometimes considered rude to say nothing. Just as there are certain times when small talk is appropriate, there are also certain topics that people often discuss during these moments.
from:http://www.englishclub.com/speaking/small-talk.htm


Comments

Small Talk — 1 Comment

  1. Ja nie lubie tych small talks…ani tego How are you? Chyba nigdy sie nie przyzwyczaje…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *