Uwielbiam weekendy takie jak ten mijający.
Nic-nie-robienie bez poczucia winy, że się marnuje cenny czas.
Coś tam oczywiście się zrobiło, jakieś krótkie grzebanie w ziemi, bo żonkile już przekwitły to je powycinałam. Jakieś pranie i zmiana bielizny pościelowej. Mąż umył dwa samochody. Niedzielna msza na dziewiątą rano. Jeszcze muszę przeczytać dwa eseje na jutrzejszy angielski, jeszcze jakaś kolacja.

Przeciętnemu Amerykaninowi w głowie by się nie mieściło, że ‘przesiedzieliśmy’ całe dwa dni w domu. I na dodatek nie włączyliśmy telewizora. Wczoraj zaledwie przed spaniem jeden odcinek “Przystanku Alaska” na dobranoc i dzisiaj chyba będzie podobnie. Bardzo lubimy ten serial, właśnie rozpoczęliśmy oglądać 5ty sezon.

O YouTubie myślę sobie tak: Kilka lat temu jak chciałam udekorować moją notkę jakąś piosenką, która np. wiernie oddawał mój nastrój, albo jej słowa były mi bardzo bliskie, to googlałam za tekstem i wklejałam go tutaj. Teraz w dobie You Tuba jest łatwiej, szukam tam i wklejam linka i jakieś czary mary czynią, że okno klipu staje się częścią mojej notki.

3 września 2006 roku napisałam na blogu, że ta oto piosenka była moim hymnem na leniwe weekendy.
Dzisiaj nadal nim jest.
Enjoy!
Ze specjalna dedykacją dla mojej Cioci:-)
http://www.youtube.com/watch?v=UHkd96Jwp9c


Comments

Błogie Lenistwo — No Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *