Ja tego nie miałem, ty też nie musisz.
Ja bez tego przeżyłem, ty też możesz.

Mała dziewczynka często słyszała takie zdania wypowiadane przez jej ojca.
Dotyczyły te wypowiedzi wielu przedmiotów, wielu spraw.

Począwszy od owoców, skończywszy na lekcjach pływania czy angielskiego.

Ja bananów w dzieciństwie nie jadłem, ty też nie będziesz jeść.
Ja nie chodziłem na basen i nie potrafię pływać, ty też nie będziesz się tego uczyć.
Skoro nie masz piątki na semestr z angielskiego, to po co Ci te prywatne lekcje? Co Ci to daje?

Przyjaciółka pewnej małej dziewczynki w drodze na popołudniowy angielski powiedziała (jakieś 15 lat temu to było), że jej mama wykopałaby ją z domu, jeśli ta nie chciałaby sama iść. Że ona musi się uczyć angola, bo jej rodzice zrobią wszystko by ich dzieci potrafiły się w tym języku komunikować. Dzisiaj ona biegle mówi po angielsku i duńsku, zna również niemiecki i rosyjski.

Wychowawca, trener pływania, zaproponował swoim uczniom, że będzie ich uczył pływać. Raz w tygodniu klasa spotykała się na gdyńskim basenie przy Skwerze Kościuszki. Ona tak bardzo chciała się nauczyć pływać. Ale jej tata nie wyraził na to zgody. On też nie potrafił przecież pływać, nie potrzebna mu była taka umiejętność, zdecydował, że jego dziecko też da sobie radę bez tego. Dziewczynka chodziła na basen potajemnie, to była tajemnica przed ojcem, póki miała pieniądze na opłacenie lekcji, mogła wychodzić z domu gdzieś tam, a to gdzieś tam to był akurat basen.

Czas wakacji, wyjazdów z drużyną harcerską na obóz pod namioty, czy z koleżankami na zjazd młodzieży do Taizé – Nie! Ja nie spędzałem tak wakacji, ty też nie musisz.

Mała dziewczynka myślała, że to się nazywa wychowanie.
Że tak musi słyszeć, że to dla jej dobra.
Do czasu…
Do czasu gdy zaczęła poznawać rodziców swoich koleżanek i kolegów.
Do czasu gdy zaczęła słyszeć zdania rozpoczynające się od tych samych słów, ale kończące się zupełnie inaczej.

Ja tego nie miałem, ale moje dzieci muszą to mieć.
Ja tego nie przeżyłem, ale zrobię wszystko żeby moje dzieci tego doświadczyły.
Za moich czasów tego nie było, ale ciesze się, że moje dzieci tego doczekały.

Serce małej dziewczynki posmutniało. Chciała, żeby rodzice innych dzieci, byli jej rodzicami.
By nie musiała być dzieckiem, które czegoś nie ma, tylko dlatego, że jego rodzic tego nie miał w dzieciństwie, dla pieprzonej zasady!


Comments

Z pamięci pewnej małej dziewczynki… — No Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *