Uwielbiam pisać i nie sprawia mi ta droga komunikacji żadnego problemu.
Co zatem się dzieje, że miesiące długie mijają a ja nie uzupełniam mojego bloga o nowe opowieści, refleksje, obserwacje, żale i radości?
Lenistwo się dzieje proszę Państwa!
I chociaż uchodzę za osobę zorganizowaną (wszystkie dokumenty w odpowiednich folderach, szufladkach, przegródkach, książki równo na półkach, rachunki według lat i miesięcy w segregatorach, ozdoby różno-świąteczne w opisanych pudłach na strychu, itp.) to jednak swoim czasem nie potrafię zarządzać tak dobrze jak przestrzenią.
Brak mi tej umiejętności, tego szlifu, który odpowiada za plan dnia, za upływające minutki, godziny, dni i całe miesiące.
Nie odpisuję na maile, bo odkładam to w nieskończoność, nie oddzwaniam na telefony, bo odkładam to na później, wreszcie nie zapisuję tych swoich wszystkich myśli, bo odkładam to na potem.
Z pisaniem mam tak jak z czytaniem, potrzebuję kompletnej ciszy, totalnej koncentracji, spokoju, więc czekam zawsze na taki czas, na takie warunki, a gdy ich nie ma, to nie piszę… i po jakimś czasie zapominam o czym to ja chciałam… albo temat staje się kompletnie nieaktualny.

Nie lubię pisać smsów, bo nie potrafię.
Tak jak nie potrafię pisać krótkich maili.
Zawsze mam tyle do powiedzenia.
Mógłby ten blog być przecież takim notatnikiem krótkich, poszarpanych, nie chronologicznie zapisanych myśli.
Ale ja tak nie umiem pisać.

Piszę i redaguję, piszę i poprawiam błędy, skracam, rozwijam, przemieniam. Na to wszystko trzeba czasu, więc jak go nie mam to nie piszę, a jak go mam to zazwyczaj za mało.

Ta notka jest dowodem jak źle zarządzam swoim czasem. Siadłam do kompa powtarzać materiał do jutrzejszego egzaminu z angielskiego i zamiast się uczyć to napisałam co właśnie przeczytaliście.


Comments

Pisanie — No Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *