W 2004 roku napisałam:
Życzę sobie DOMU – miejsca, w którym będę mogła zamieszkać, pokoju z łóżkiem i półkami na moje książki, kuchni w której będę gotować i naturalnie łazienki.
Żeby to było takie moje mieszkanko, bezpieczne i ciepłe i takie, które będzie czekało na mój przyjazd, bym miała silne poczucie, że wracam do czegoś swojego.
Bym już nie musiała biegać z torbą czy plecakiem, pomiędzy jednym mieszkaniem w którym nocuję dzisiaj a innym, w którym będę nocować jutro.
Bym miała własne schronienie jak ślimak czy żółw.

Mam dom, nawet dwa, mam schronienie.

W 2005 roku napisałam:
Dzisiaj życzę sobie:
– żeby przeszło, to co musi mi przejść
– żebym wyzdrowiała
– żebym walczyła
– żebym mi się udało

Przeszło to co musiało przejść. No i jednak mi się udało!

W 2006 roku napisałam:
Myślałam do niedawna, że nie ma na tym świecie już nikogo, na kogo mogłabym naprawdę liczyć. O jakże się myliłam! Jasne, że jest taka osoba! Ja nią jestem. Na siebie mogę zawsze liczyć. Przez minione 29 lat nigdy siebie nie zawiodłam.

Teraz wiem, że jest nas co najmniej dwoje. Jestem ja i jest mój mąż, na którego też zawsze mogę liczyć.

W 2007 roku napisałam:
To był bardzo dobry rok w moim życiu, myślę sobie, że nawet najszczęśliwszy. Najważniejsze marzenia spełnione, ale to przecież dopiero początek:-)

To był dopiero początek. Każdy dzień z minionych 365ciu przyniósł coś nowego.
I żałuję, że nie mam tyle czasu by każdą tą nowość zawsze tutaj odnotowywać.

W Polsce jest już jutro, tutaj jeszcze kilka godzin potrwa dzisiaj.
Dzisiaj są moje 31sze urodziny. Pierwsze urodziny w Stanach Zjednoczonych.
Zaniosłam do szkoły ciasto i kawę, nauczycielka hiszpańskiego powitała mnie słowami STO LAT, po czym z You Tube’a usłyszałam trzy wersje urodzinowej piosenki po polsku. O tu specjalnie dla mnie je znalazła: http://www.youtube.com/watch?v=jYTK9im4dyc
Do drzwi zapukał posłaniec z dwoma bukietami kwiatów, od męża i od byłego chłopaka.
Kolacja w restauracji, tej samej, która ugościła nas w dniu ślubu. Rewelacyjnie gotują.

Za podarki i wszystkie życzenia urodzinowe, zbiorowo, ogromnie, serdecznie dziękuję.
Podziękuję każdemu z osobna jak tylko uporam się z końcowym egzaminem z hiszpańskiego, który mam w najbliższy czwartek.

Czego sobie dzisiaj życzę?
Chyba niczego nowego. Niech będzie tak jak było w tym roku, to będzie wspaniale!
I Wam wszystkim też życzę takiego szczęścia jakie ogarnia mnie każdego dnia!

Rozumiem, że ktoś może nie celebrować swoich urodzin, bo nie ma na to czasu, ochoty, nastroju. Ale za nic nie rozumiem, tych którzy nie mogą się cieszyć tym ważnym świętem, bo zabrania im tego ich religia. Jezusa narodziny były świętowane, do Betlejem przybyli przecież trzej królowie z prezentami!


Comments

Trzydzieste pierwsze órodziny — No Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *