Życie należy sobie ułatwiać, a nie utrudniać, prawda?

Jeśli nie lubię oglądać horrorów, to czy chodzę na nie do kina?
Jeśli nie lubię czytać romansów, to czy kupuję je w księgarni?
Jeśli uważam, że gazeta NIE obraża moje uczucia choćby względem katolików, to czy kupuję tą gazetę i śledzę z uważnością artykuł po artykule?
Jeśli nie lubię jeść flaków, to czy gotuję je codziennie na obiad?
Jeśli uważam, że pontyfikat Benedykta XVI jest bożym dziełem i cieszę się z takiego papiestwa, to czy wyszukuję informacji o tym jaki to Ojciec Święty jest zły?
Jeśli jestem przeciwko rozprzestrzenianiu pornografii w Internecie, to czy wchodzę na sex-strony, czy rejestruję się na portalach ze zdjęciami i filmami XXX?

NIE! NIE! NIE!

Każdy człowiek ma wolną wolę. Polska po upadku komunizmu jest wolnym krajem i nikt nikogo nie zmusza do chodzenia na pochody, oglądania filmów propagandowych, wysłuchiwania ideologicznych pogadanek w zakładach pracy. Nikt nikogo nie zmusza do czytania blogów, szczególnie do czytania mojego bloga!

Moi czytelnicy nadal jednak dzielą się na dwie grupy. Oczywiście, pierwsza honorowa grupa czytaczy, to ci wszyscy, którzy mnie dobrze znają, znajomi, przyjaciele, rodzina. Są w tej grupie również odbiorcy, którzy mnie nie znają, przypadkowo trafili na tą www i z zainteresowaniem śledzą moje pisanie. Moi czytelnicy nie muszą się ze wszystkim co piszę zgadzać, mogą ripostować moje zapiski, dyskutować ze mną, dodać swój pogląd, swoje trzy grosze.
Aż trudno uwierzyć, że piszę bloga już piąty rok i wciąż tam, po drugiej stronie monitora zasiadają ludzie, którzy mnie nie lubią, którzy życzą mi źle, którzy mi zazdroszczą, którzy nie konstruktywnie krytykują moje zapiski, którzy w przeidiotyczny sposób mnie atakują. To chyba zawsze będzie dla mnie zadziwiające i nie do pojęcia. Jak można zadawać sobie samemu takie tortury? Czy ta grupa czytelników to jacyś masochiści? Czy oni czerpią przyjemność z samoudręczenia? Szukają skandalu? Pławią się w rozsiewaniu zamętu?
W każdym wydaniu Gazety Wyborczej są artykuły krytykujące pracę np. rządu, policji, lekarzy, nauczycieli, pocztowców itp. I to jest OK. Gazeta może o tym pisać, a ja nie mogę? Niby czemu? Niby czemu nie mogę się dzielić moimi opiniami, moimi refleksjami, moimi doświadczeniami? Jeśli list w kraju A od nadawcy do adresata idzie trzy dni, a w Kraju B trzydzieści, bądź wręcz ginie, to niby czemu nie mogę o tym napisać? Jeżeli w kraju C szkolnictwo nastawione jest na motywowanie uczniów, studentów, pedagogów, a w kraju D głównie na ich deprywacji i wpędzaniu w głęboką depresję, to czemu nie mogę o tym pisać? Co w tym złego, że pewne problemy generalizuję, jeśli one i tak mają zasięg ogólnokrajowy a nie są jednostkowe? Gdybym spotkała jednego niedobrego urzędnika, to być może nie wspomniałabym o tym tutaj, ale jeśli jest ich większość, to czemu nie mogę o tym napisać?
Jeśli jesteś np. politykiem, policjantem, lekarzem, nauczycielem, pocztowcem i nie zgadzasz się z moimi opiniami, to po co tu zaglądasz? Po co to czytasz? Nie rozumiem Ciebie!

Mieszkam teraz w Stanach, a tu wolność słowa jest jedną z najwyższych wartości.
Tutaj można oficjalnie powiedzieć co się myśli o Żydach, że się lubi Hitlera, że obecny prezydent jest beznadziejny. Korzystając z tej szczególnej wolności, pragnę oświadczyć, że będę nadal pisać o tym o czym chcę, bez względu na to CO LUDZIE POWIEDZĄ!

Drogie grono honorowych czytelników, pragnę przeprosić za kolejną już notkę poświęconą tym masochistom, co nie lubią, uważają, że to głupoty, a jednak czytają.
Czytelników którzy nie lubią mojego pisania pragnę serdecznie pożegnać.
Na dowidzenia te oto trzy archiwalne notki:
http://blogfilipinki.com/2005/01/26/powrot-3/
http://blogfilipinki.com/2005/12/18/noworoczne-postanowienie-nieproszonych-gosci/
http://blogfilipinki.com/2006/08/28/haslo/

zakaz_wjazdu.jpg


Comments

Pięć lat i nadal nie rozumiem! — No Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *