Jestem chyba ostatnią osobą na świecie, do której nie docierają słowa: daj sobie na luz, nie przejmuj się, olej to, nie warto się zamartwiać, nie roztrząsaj tego, nie myśl o tym.
Te słowa działają z odwrotnym skutkiem. Gdy je słyszę, tym bardziej się angażuję, tym bardziej przeżywam, tym więcej myślę i wkładam w to emocji. No tak już jakoś mam. Trzydzieści lat takiego a nie innego życia ukształtowało we mnie pewną swoistą, szczególną wrażliwość i jeśli coś mnie jakoś dotknie to nie potrafię przejść od razu po tym dotknięciu do porządku dziennego. Nakręcam się, w mojej głowie myśli zaczynają galopować niczym konie na wyścigach. Cały świat krzyczy WYLUZUJ a ja się wtedy tylko SPINAM.
Wczorajszy dzień upłynął mi na zadawaniu różnych pytań. Nawet w notce pełno ich bo pisałam ją pod wpływem ogromnych emocji. Przebudziłam się w nocy i na tych wiele moich pytań w moich myślach pojawiła się jedna odpowiedź. Banalna, ale jednak taka ważna dla mnie. KAŻDY CZŁOWIEK JEST INNY, NIE MA JEDYNIE SŁUSZNEJ DROGI, KAŻDY ZWIĄZEK JEST SZCZEGÓLNY, MA SWOJĄ DYNAMIKĘ I NIE DA SIĘ GO PODPORZĄDKOWAĆ NARZUCONYM REGUŁOM. Jedni robią tak, drudzy siak, inni jeszcze inaczej.

Moja natura przejawia upodobanie do podobieństw a nie różnić. Ja najchętniej chciałabym by ludzie byli tacy sami, wtedy wiadomo, co się można po kim spodziewać, jak ktoś reaguje, jak myśli, jak czuje. Dla mnie byłoby dobrze, gdyby ludzie chodzili w takich samych ubraniach, wręcz w mundurkach. Wiem, że brzmi to dziwnie, głupio wręcz idiotycznie. Pachnie komunizmem, utopią, okrutną nudą. Mówią mi, że byłoby strasznie nudno, gdyby ludzie byli tacy sami. Ale przecież tego nie wiemy, to tylko nasze domysły… dobry temat na powieść si-fi: świat gdzie wszyscy są do siebie podobni, wręcz tacy sami, nie ma liderów, nie ma leni, każdy ma taki sam samochód, taki sam dom, takie samo zadanie do wypełnienia. To okrutnie nierealne, ale w końcu takie mogą być właśnie książki si-fi. Ale nie realne życie. W życiu czasami podobieństwa się przyciągają i na nich opierają się niektóre związki. Ale są i takie relacje gdzie ludzie kochają się właśnie za to, że tak bardzo się od siebie różnią, że jedno pokazuje drugiemu, że można inaczej. No i są takie co mają trochę podobieństw i trochę różnić i też to jest OK.

Zapominam czasem o tych różnicach i myślę sobie: czemu on nie robi tego tak, czemu ona czuje tak, czemu ono myśli tak a mówi jeszcze inaczej. Z tych pytań tworzą się kolejne i kolejne. I ja się gubię w ich otchłani. Ale potrafię się też odnaleźć. Czasami wystarczy, że znajdę odpowiedź na jedno, a reszta sama przychodzi i układa się niczym puzelki.


Comments

Po rozum do głowy — No Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *