Czy już nie jako panna, kobieta stanu wolnego, ale jako mężatka, powinnam znać odpowiedzi na te wszystkie pytania? Czy jest ktoś kto zna? Kto wie jak powinno być? Jak to wszystko zaaranżować, przeprowadzić, żeby było dobrze, prawidłowo, według jakiejś tradycji? A nawet jeśli jest już według wcześniej ustalonych reguł, to czy daje to gwarancję, na udany związek, na długie wspólne życie, na szczęście, radość i miłość? Nie wiem, po prostu nie wiem…

Zakochani.
Ile czasu powinni ze sobą spędzić zanim się zaręczą?
Zaręczyny należy planować, czy powinny być niespodzianką (dla kobiety rzecz jasna)?
Kto decyduje o zaręczynach? On czy ona?
Kto się komu oświadcza?
Zanim mężczyzna zapyta czy ona za niego wyjdzie, należy rozmawiać o ślubie, planować ewentualny termin, tworzyć listę gości, rozglądać się za suknią?
Pierścionek ma być niespodzianką, wspólnym zakupem, czy zamówieniem złożonym choćby przez internet przez nią, ale zapłaconym jego kartą?
Czy w niespodziankach nie ma już magii i piękna, tylko jej stres, że on się nie zna i może kupić brzydki (według niej) pierścionek?
Czy są brzydkie i ładne pierścionki zaręczynowe?
Dlaczego tak niewielu mężczyzn wręczając pierścionek i zadając to najważniejsze pytanie, nie klęka przed swoją wybranką? Mają kłopoty z kolanami? Wstydzą się? Nie potrafią się uniżyć? Są zbyt wygodni? Zbyt leniwi?
W moim odczuciu, klęczący przed kobietą mężczyzna z pierścionkiem to najromantyczniejszy gest w życiu!!! Współczuję kobietom, które tego nie doświadczyły, naprawdę dużo straciły.
Czy już w dniu zaręczyn należy określić datę ślubu?
Po co właściwie jest okres narzeczeństwa? Czy to czas dany narzeczonym by przejść przez wszystkie formalności i przygotowania do przyjęcia sakramentu małżeństwa?
Czy to nie jest tak, że ten czas można wykorzystać na poznawanie siebie, docieranie, utwierdzanie decyzji, że to ten/ta na całe życie, lub przekonywanie się, że to nienajlepszy pomysł. Jest przecież odwrót, zawsze można zaręczyny zerwać, milion razy lepiej i łatwiej zrobić to przed ślubem. Po ślubie to już tylko rozwód, jeśli coś się komuś odwidzi…

Zaślubiny.
Kto decyduje o miejscu?
Dom pana młodego, dom panny młodej, czy z dala od rodziców całe przedstawienie?
Ona z Gdyni, on z Zakopanego, jak tu otrzymać błogosławieństwa w rodzinnych domach?:-)
Kto sponsoruje weselisko, tatuś panny czy tatuś pana, czy po połowie?
Jak zmierzyć się z marzeniami partnera? On chce tą parafię, gdzie księdzem jest jego kumpel z liceum, ona ten maciupki kościołek we wsi, gdzie jej babcia powiedziała sakramentalne tak jej dziadkowi. On zawsze chciał mieć wesele w tej remizie, co tyle imprez tam przetańczył i wszystkie dziewczyny obcałował. Ona niczym księżniczka zawsze marzyła o tańcach w pałacu, w którym teraz jest muzeum, ale sale wynajmują na różne eventy.
Co z prezentami? Niech goście dają kasę, czy rejestrujemy się w sklepie? Niech nam kupią ten różowy toster i żółty odkurzacz.

Rodzice
I ich złe przeczucia.
Co wtedy gdy mama czuje, że to nie jest odpowiedni mężczyzna dla jej córki, że to nie jest dobra kobieta dla jej syna?
Czy ta mama powinna o tym rozmawiać ze swoim dzieckiem. Z dzieckiem zaślepionym miłością. Jak to wytłumaczyć?
Czasami ta mama jest histeryczką, egoistką, zazdrośnicą, żaden partner/ka nie będzie dobry/a dla jej dziecka. Nie warto jej słuchać.
No ale czasami ta mama ma prawidłowe przeczucie, widzi, że ten związek zmierza ku zagładzie, a nie ku rozwojowi. Co wtedy? Jak przetłumaczyć dziecku, że to nie to, gdy to dziecko mówi, że takie zakochane, że takie szczęśliwe.
Co z tymi wszystkimi rodzicami, którzy tworzą presję w domu? Kochana córko, kochany synku, no już czas najwyższy na ślub. Przecież z każdym dniem się starzejecie, zegar biologiczny córuś ci bije, kiedy te dzieci będziesz rodzić?
Czy to jest OK? Czy rodzice powinni się w to mieszać? I gdzie jest granica między rodzicielską troską a chorą chęcią sterowania wszystkim? Chorym wymaganiem od swoich dzieci tego jak się samemu jedynie słusznie postępowało, lub jakie się ma niespełnione marzenia, które teraz dzieci powinny spełniać w imię rodziców. Ja miałam tylko jedno dziecko, bo za długo zwlekałam, ty miej ich pięć, bo wnuków pragnę!

Przyjaciele
Przecież gdy jej powiesz, że to nie facet dla niej, to pomyśli, że jesteś zazdrosna. Że chcesz jej go odebrać, że doskwiera ci singielstwo i potrzebujesz jej towarzystwa, a ona tylko z nim i z nim. Ale to nie tak, przecież widzisz, jak się sama oszukuje, jak sobie wmawia jaki to on dobry, że tworzy mit o nim, że opowiada o nim poprzez swoje marzenia, jaki powinien być a nie jaki rzeczywiście jest.
Kiedy należy powiedzieć prawdę mimo wszystko?
Kiedy należy ugryźć się w język, zacisnąć zęby i pomyśleć: to ich życie, ich wybór.

Byłam na kilku ślubach moich znajomych. Dwa małżeństwa nie doczekały pierwszej rocznicy. Rozpadły się. Może mogło do tego nie dojść, gdyby ktoś wtedy zabrał głos? A może nawet gdyby to zrobił, to i tak by się stało? Byłby ślub, na który dobry przyjaciel nie dostałby zaproszenia, a po roku i tak doszłoby do rozwodu… Nie wiem… Stąd moje pytania.

To prawda: każdy jest kowalem swojego losu.

p.jpg


Comments

Zaręczyny, zaślubiny — No Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *