Na pytanie za czym tęsknię, odpowiadam między innymi: ‘za polskim jedzeniem’.
Nie ma tu śledzi, nie ma tu pasztetów, nie ma dobrych kiszonych ogórków, a kapusta kiszona tylko z niemieckiego słoika, niezła, ale nie ta z warzywniaka prosto z beczki.

Niby garnki i kuchenka (gazowa lub elektryczna) takie same, ale jednak co kraj to inne gotowanie. Gotowałam w Polsce, gotowałam we Francji, gotowałam w Austrii, wszędzie trochę czasu upłynęło i trochę kulinarnych porażek, zanim się przestawiłam, zanim rozpoznałam teren.
Mieszkamy w Kalifornii, z dala od chicagowskich sklepów nie tylko z polską żywnością, ale i z polską obsługą. Dobrze jest mieć tam swoich ludzi, nie trzeba się zwracać z prośbą za ocean, paczka szybko dotrze z Midwest i ugasi tęsknotę za polskimi produktami. No ale przecież o śledzie nie będę prosić, prawda? A zjadłabym, oj zjadła taką rybę! I kawał pasztetu dobrego. I ptasiego mleczka.

Zupę szczawiową uwielbiam, chciałam ugotować, ale gdzie niby nabyć szczaw? I jak to w ogóle jest po angielsku? Przeszukaliśmy okoliczne sklepy. Bez rezultatów. Tu się szczawiu nie zna, nie jada, mogę sobie tęsknić jak za twarożkiem.
Stop. Szukajcie a znajdziecie! Znaleźliśmy. W żydowskiej części pewnego sklepu. Przecier szczawiowy w dużych butelkach, akurat na zupę. Ugotowałam cały gar, tak na dwa dni. Podałam z jajkiem, mniam! Prawie tak dobra jak ta gotowana w ojczyźnie.

Przetestowałam na tubylcu, naszym przyjacielu Johnie, który często gości u nas na obiadach. Miałam naprawdę tremę. Co sobie taki Amerykanin może pomyśleć o tym daniu? Że mu serwuję jakąś zupę z trawy z ugotowanym jajkiem w środku? Że takie dziwactwa gotuje się w Polsce? Tu się przecież tak nie jada!
A jednak! Bardzo mu smakowała. Jak wszystko inne co gotuję.

Polska kucharka, gotująca europejskie posiłki w amerykańskiej kuchni. Radzę sobie świetnie i dumna z tego jestem. Tak mi się wydaje, że narzekają głownie Ci, którzy i tu i tam nie potrafią dobrze gotować, łatwiej wtedy problem zwalić na parszywe emigracyjne produkty i brak tych ojczystych.

John komplementuje moje posiłki sugestią bym otworzyła restaurację. Czy amerykanie przekonali by się do różowej zimnej zupy (chłodnik), do ogórkowej, szczawiowej czy kapuśniaku? Kto wie…

Tych co kucharzą poproszę o sprawdzony przepis na pasztet, może sama tutaj upiekę. Przynajmniej spróbuję.

Na zdjęciu ja i łazanki. kuchnia5.jpg


Comments

Zupa z trawy z jajkiem na twardo — No Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *