Pomyśleć by można, że osoba bezrobotna ma mnóstwo czasu, nie musi nic kompletnie robić, za wyjątkiem zaspakajania najniższych (fizjologicznych) potrzeb z piramidy Maslowa, że może być jej okropnie nudno, że może popaść z tej ‘bezroboty’ w depresję. Taką osobą z pewnością nie jestem, mimo że w dzielnicowym urzędzie pracy mam już swoją kartę. Odkąd przestałam wieść życie grzecznej nieawansującej dziewczynki*, na stanowisku office managera w Agencji Marketingowej, moje życie nabrało szalonego tempa. Niewiele jest dni takich jak ten, kiedy to zasiadam z filiżanką kawy przed komputerem i świadomie zabieram się za pisanie. A uwierzcie mi, mam o czym pisać. Elektroniczną kartę dostępu do biurowca, którą zawsze miałam przy sobie, wymieniłam na notesik, w którym często odnotowuję pomysły nowych notek. Obserwuję, słucham, doświadczam, a w duszy tworzą się tomy zapisków.
Trzeba być jednak niezwykle konsekwentnym i systematycznym, żeby zawartość duszy przekazać w formie książki. Tego wciąż mi brakuje. Niektóre hasła z notesiku blakną, zacierają się w pamięci, stają się odległe, trudno jest je hurtem, jednego dnia opisać. Przepadają zatem. Chyba szkoda…
Warsztat pisarza nie należy do najłatwiejszych, nawet jeśli posiada się łatwość pisania. Muszę nad tym jeszcze ciężko popracować.
Do dzieła!:-)

Cieszę się, że czekacie na nowe notki.

* Lois P. Frankel “Grzeczne dziewczynki nie awansują”


Comments

Się dzieje — No Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *