Wyłączyłam swój telefon komórkowy. Tak bez jakieś szczególnej przyczyny.
W ostatnim tygodniu włączałam go tylko wtedy, gdy ja chciałam dzwonić.
I wiecie co?
Świat się nie zawalił:-)
Moi przyjaciele są nadal moim przyjaciółmi.
Mój związek nadal trwa (choć do gadania służy nam głównie skajp i voip, a od piątku będziemy znowu razem).
Pracy nie straciłam. Nie mam telefonu służbowego, przez co nie muszę być do dyspozycji na każde wezwanie szefostwa.

Jestem szczęśliwa!

I mam najwspanialszego Anioła Stróża – zawsze to będę powtarzać.


Comments

Bez smyczy — No Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *