Wracam ja dzisiaj po pracy do miejsca mojego zamieszkania, a tu tramwaj nie może zatrzymać się na przystanku, na którym zwyczajowo z niego wysiadam.
Nie może, bo policja mu tego zabrania, każe jechać dalej.
W ramach bezpieczeństwa.
To znaczy niebezpieczeństwa raczej.
Obława.
Reporterzy z jedynie słusznej telewizji, kamery, wozy transmisyjne, wozy policyjne, wozy strażackie, pirotechnicy, wszystko dlatego, bo jeden pan sprzątnął niedawno dwóch innych panów, no a teraz policja sprzątnęła jego. Ubranego w trotyl na dodatek. Obok stacji benzynowej.

Praga nigdy nie należała do bezpiecznych dzielnic Warszawy…
Można iść do Biedronki na zakupy i można niechcący już nigdy z tych zakupów nie wrócić, choćby dlatego, że szef jakiejś mafii, biorący lekcje u samych Talibów, będzie miał zamiar zdać z tych nauk najważniejszy egzamin.

Fascynujące zjawisko – ludzie wiedzieli, że w rejonie oznaczonym taśmą policyjną jest niebezpiecznie, ale jakże mocno to tego miejsca lgnęli. Tłumy gapiów – gapiów idiotów?


Comments

O czasy, o obyczaje! — No Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *