Pierwszy raz w tym miesiącu poranek spędziłam na Okęciu. Na smutno, bo tym razem było pożegnanie, a nie powitanie.
Poleciał za ocean, by za kilka tygodni znów do mnie wrócić…

Luty był dla mnie bardzo ciężkim miesiącem.
Sesja egzaminacyjna przerosła mnie, przygniotła, rozwaliła zupełnie.
Histeryzowałam jak chyba nigdy dotąd. Egzaminy tak trudne, że wiłam się z nerwów, gdy przyszło mi się do nich uczyć. Na siedem przedmiotów do zaliczenia, miałam dwie poprawki, które, chyba tylko dzięki Bogu, zdałam:-)
No ale skoro zdałam egzaminy z pierwszego semestru, to postudiuję na drugim.
Zatem od najbliższej soboty większość łikendów będę spędzać na uczelni.

Ale nie wszystkie:-)
Na początku kwietnia lecę do Dublina.
W oczekiwaniu na wizę do Stanów, jako obywatelka Europy, będę odwiedzać jej kraje. Po Irlandii może Hiszpania, Portugalia, Austria z kochanym Salzburgiem sentymentalnie…
Uwielbiam podróżować, tylko jeszcze muszę zaprzyjaźnić się z wielkimi ptakami, które te podróże zdecydowanie ułatwiają.
Wielogodzinny lot do Ameryki, gotowa byłam wczoraj wymienić na kilkudniowy rejs statkiem… boję się latania… no ale Titanic i śmierć Leonarda… kurcze… duża ta cała Ziemia, nie da się wszędzie zajść piechotą, choć w ten właśnie sposób najbardziej lubię się przemieszczać:-)

Luty był dla mnie bardzo ciężkim miesiącem, ale jednocześnie wspaniałym.
Spędziliśmy go razem, w moim malutkim mieszkanku. Tak jak tego oboje bardzo chcieliśmy. Chodziłam do pracy, miałam egzaminy, warczałam, gotowałam, piekłam, kochałam. Codzienność. Sprzątał, zmywał, naprawiał usterki, nosił siatki z zakupami, był niezwykle cierpliwy, kochał. Codzienność.
Odprowadzał mnie każdego dnia do pracy, a gdy ją kończyłam czekał na dole w biurowcu, byśmy mogli razem wrócić do domu.
Wspólna kawa przed pracą w Wayne’s Coffee, pogawędki u Bliklego, kolacja w Kredensie, ale też malutka kuchnia i moje w niej gotowanie dla nas.

Dzisiaj rozpoczynam ostatni miesiąc pracy w fabryce.
Oczywiście to, że przechodzę na wcześniejszą emeryturę jest tylko żartem.
Nigdy również nie powiedziałam, że emigruję do Stanów.
Firma, której będę udziałowcem, pewnie najbardziej zaskoczy tych, którzy moją osobę kojarzą jedynie z myciem kubeczków i chodzeniem na pocztę.
Zanim jednak sama stanę się szefem, spędzę kilka tygodniu w domu. Mam wiele książek do przeczytania i napisania też:-) Nie będę się nudzić.

zgadnij kto zgarnął niemały budżet na obsługę hp?
i z jakiej przyczyny?


Comments

1 marca — No Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *