W piątkowym „Życiu Warszawy” przeczytałam artykuł o Kapuścińskim.
Zaczyna się od słów: „Ryszard Kapuściński był wzorem, punktem odniesienia dla wielu dziennikarzy i pisarzy, nie tylko polskich. Pewnie wielu z nich nie czytało nawet książek mistrza, ale miało poczucie, że trzeba go naśladować. Wybrać się w drogę i z radością przyjmować wszystko, co nam ona zaofiaruje”.

Pewnego dnia wybrałam się w drogę. To było dawno temu. Nie zawsze przyjmowałam z radością wszystko co ofiarowała. Czasami przynosiła cierpienie, smutek, dokuczała. Ale szłam nią dzielnie. I pisałam. Pisałam długie listy analogowe z Francji, pisałam maile z Austrii, prowadziłam elektroniczny pamiętnik.

Przykucnęłam na chwilę w Warszawie. Zatrzymałam się, a jednak w Mojej Drodze nie ustałam. Uwiłam swoje gniazdko, z którego teraz planuję wylecieć. W kolejną drogę. W kolejną podróż.

Może tak daleko jak nigdy dotąd. Może w podróż dookoła świata…

I nadal będę pisać. Może więcej niż dotychczas…

Niektórzy czytelnicy strasznie dosłownie traktują moje notki tutaj. Wyprzedzając ich sarkastyczne komentarza napiszę: Nie! Nie porównuję się do Ryszarda Kapuścińskiego. Ale wiele bym dała by osiągnąć taki talent. I będę nad tym ciężko pracować.

Byliście kiedyś na Wyspach Bora Bora?
Mi przytrafiło się to szczęście:-)
Tam będę:
http://www.boraboranui.com/


Comments

W drogę! — No Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *