Zabrakło czasu na podsumowanie roku, na spisanie ubiegłorocznych sukcesów, których miałam kilka i które w moim przekonaniu są ogromne.

W grudniu 2005 nie miałam gdzie mieszkać, wierni czytelnicy pamiętają pewnie co było przyczyną moich sporych kłopotów lokalowych. Dokładnie rok temu podjęłam decyzję o zakupie mieszkania, a po dwóch miesiącach od podjęcia tej (super trudnej) decyzji, wprowadziłam się do maciupkiego mieszkania na Grochowie. Do MOJEGO mieszkania, ewentualnie do mieszkania banku, ale co tam.

W niedługim czasie po przeprowadzce mogłam się zameldować i wymienić dowód na nowy, na taki, który będzie miał wpisany adres mojego meldunku.
Przestałam być bezdomna w całym tego słowa znaczeniu.

Powolutku wyremontowałam mieszkanie i stało się ono dokładnie tak przytulne jak tego chciałam. Ten dom, jest domem z moich marzeń, oczywiście na miarę moich obecnych możliwości.

Marzyłam o strychu, o takim jak ma wujostwo, o takim na jakim wciąż jest kilka moich kartonów w Gdańsku, o takim by pomieścił moje szpargały, moje sentymenty, moje wspomnienia, walizki, plecaki, sezonowe ciuchy.
Taki strych mam dokładnie nad moim mieszkaniem. Za 40,00 PLN miesięcznie. A niebawem przystępuję do procesu wykupu tego strychu na własność od spółdzielni. To nie będzie pewnie łatwe, ale co tam, już z wieloma trudnościami sobie poradziłam, dołączę i tą do mojego portfolio:-)
Być może uda się ten strych zaadaptować na pomieszczenia mieszkalne, wtedy mała dziura w suficie i mam lokal z pięterkiem. Fantastycznie, prawda?
Ale ten sukces będzie należał do tego roku albo następnego, się okaże:-)

W październiku stałam się studentką psychologii. 10 lat marzyłam o studiach na tej właśnie uczelni. Marzenie się spełniło.
Niestety nie jestem pewna czy sesja egzaminacyjna, którą rozpoczęłam nie będzie pierwszą i zarazem ostatnią w moim życiu. Okazuje się, że jestem pragmatykiem a nie teoretykiem. Dosyć mam tych nudnych wykładów z definicjami, teoriami, eksperymentami. Samo słuchanie jest dla mnie trudne, a co dopiero zrozumienie i nauczenie się. I maksymalnie boję się egzaminów. Oto zamiast uczyć się do nich, ja piszę blogową notkę. Zamiast uczyć się, ja sprzątam mieszkanie, robię pranie, układam ciuchy w szafie, oglądam „Przyjaciół”, wieszam na ścianie zdjęcia. Niedobrze.

Sukcesem ogromnym zaowocowało pisanie bloga – zwłaszcza w roku 2006. Jak pamiętacie, zwyciężyłam kalifornijski konkurs na pisanki, tym samym poznając Grzegorza. A Grzegorz jest mężczyzną również z moich marzeń.

Warto mieć marzenia, warto wierzyć w to, że się spełnią. Tego Wam życzę!


Comments

Rok spełnionych marzeń — No Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *