Gdzie ja jestem?

Ja nie mogę tak żyć.
JA NIE CHCĘ TAK ŻYĆ!

Warszawa i gonitwa niewiadomo, za czym.
Budowanie?
Ale czego?

Praca i studia zaoczne.
I zero czasu dla samej siebie.

Niby 5 dni urlopu spędzone w totalnym zagranicznym lenistwie, ale po nich ponowny powrót do ula życia. A ja nie chcę by moje całe życie było ulem albo mrowiskiem. Chcę by było jak teatr muzyczny, gdzie ruch, taniec, muzyka, gwar, podczas przedstawienia, ale po nim, gdy aktorzy, pracownicy i goście opuszczą jego mury, wszystko spowija spokój. Cisza. Refleksja. Powolność.
Ranyyyyy jak mi tego brakuje!

Dotrwam jakoś do sesji i zamknę chyba rozdział pod tytułem ‘studiowanie’.
Albo odłożę na później?

Nie można mieć wszystkiego.
Może ja po prostu nie mogę mieć wyższego wykształcenia.

Ech…

Wycofanie

Chyba staję się na powrót introwertykiem.
Jeśli to w ogóle możliwe…?
Przestaję mówić.
Przestaję rozmawiać.
Przestaję widzieć sens w jakimkolwiek dzieleniu się swoimi opiniami, odczuciami, wnioskami z przypadkowymi ludźmi.
Dobieram uważnie rozmówców.
Jeśli potrafią i chcą słuchać to mówię, jeśli nie, to po co się wysilać?

Zwłaszcza w pracy…

Ale tutaj wrócę.
Pisać nie przestanę:-)

Skandal!

Śnieg na mnie dzisiaj padał!
Nie lubię nadchodzącej pory roku.
Nie lubię marznąć.

W takim razie to chyba moja ostatnia zima w tym kraju…
:-)