W czwartek po pracy potuptałam z A. do sklepu. Szybko wybrała dla siebie bieliznę, przymierzyła, zadecydowała, że kupuje. Kolejka do kasy długa, poszłyśmy na dział męski, tam czas oczekiwania jest zdecydowanie krótszy.
Zagapiłam się na męskie swetry. Dotykałam, miętosiłam dłońmi wełnę, rozłożyłam jeden z kupki ułożonej na stole. Był duży. Duuużo za duży dla mnie.
Ale przecież nie szukałam swetra dla siebie, w ogóle nie miałam zamiaru robić zakupów w tym temacie.

Jesień zbliża się nieubłaganie.
Jest już chłodniej.
Czasami na noc ubieram skarpetki, bo jakoś zimno mi w stopy.

Chciałabym tej jesieni, a potem zimy móc ubierać w chłodne dni takie ciepłe swetry. Takie za duże, wyciągnięte może, grube, trzymające w sobie ten szczególny zapach. Zapach mężczyzny, jego perfum…
Chciałabym, żeby jednak był…

masz dla mnie taki swój ciepły sweter?


Comments

Na chłodne dni… — No Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *