Kohelet mówił tak:
“Wszystko ma swój czas i jest wyznaczona godzina na wszystkie sprawy pod niebem …
…Jest czas rodzenia i czas umierania,
czas sadzenia i czas wyrywania tego, co zasadzono,
czas burzenia i czas budowania,
czas płaczu i czas śmiechu,
czas zawodzenia i czas pląsów,
czas szukania i czas tracenia,
czas rozdzierania i czas zszywania,
czas milczenia i czas mówienia,
czas miłowania i czas nienawiści…”

Jeśli chodzi o ten mój czas płaczu i czas śmiechu, jak dotąd rozkładają się one w proporcji procentowej 60 do 40. Chyba zdecydowanie częściej jest mi smutno. Wczoraj na barometrze życia w skali od 0 do 10, wskazówka na samym dnie. Zero zatopione we łzach. Przekroczyłam próg biurowca, w którym pracuję, a łezki jakby poczuły, że droga wolna, że mogą nieustannie płynąc z mych oczu.
Potupałam spacerem do banku. Dostanę pożyczkę na szkołę.

Koleżanka wróciła z greckiego urlopu. Powiedziała: ‘teraz już wiem, po co pracuję’.
To tak pięknie zabrzmiało.
To mi uświadomiło, że też wiem, po co pracuję.
Żeby przeżyć kolejny dzień…

pierwszy hedhanter


Comments

Smutno mi — No Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *