Łosoś
Dawno temu pisałam tu o moim uwielbieniu smakowym tej ryby.
Żebym nie wiem w jak ważnym, dostojnym towarzystwie się znalazła, na przyjęciu, balu, bankiecie, gdzie na stole wśród potraw znajdzie się wędzony łosoś, jestem gotowa narobić ogromnej siary, wprost rzucając się na tą przekąskę. Zero pohamowania i ogłady. Nic nie powstrzyma mojego podniebienia rządnego tego smaku. Rozkosz.
Ale gdy jestem na zakupach spożywczych omijam lodówki z łososiem. Z prostej przyczyny, w głowie mam zakodowane, że to bardzo droga ryba. 100 g za 5-7 PLN. A co to jest 100 g? Żeby mnie zaspokoić potrzebne jest przynajmniej pół kilograma:-)

Podróże samolotem
Ja wiem, że odpowiednio wcześniej zarezerwowany i opłacony bilet na samolot, będzie nieporównywalnie tańszy od tego na pociąg czy autokar. Ale w moim przekonaniu to jednak ogromny luksus. Dla mnie samolot to nadal górna, nieosiągalna półka. Leciałam tylko raz (w sumie 4), ale nie ja sobie sprawiłam bilety. Fascynujące przeżycie i bardzo mi się marzy móc je powtórzyć.
Zawsze troszkę zazdroszczę, gdy słyszę, że ktoś szykuje się do podróży akurat tym środkiem transportu.

Zakupy w Sephorze
Podobnie z kupowaniem jakichkolwiek kosmetyków w Sephorze. Czasami stojąca obok w tramwaju kobieta, trzyma siateczkę z tego właśnie sklepu, a w niej jakiś krem, perfum, cień do powiek. Oranyyyy, zawsze sobie wtedy myślę, że musi być zamożna. Odwiedziłam z brakulaku jedną Sephorę. Napiszę brutalnie: ojapierdolę! skąd są te ceny?! Uciekłam. Rossmann jest mi zdecydowanie bliższy. Przynajmniej mogę w nim podejść z jakimś produktem do kasy.

jak prawdziwy mężczyzna
schował się w swojej jaskini
ale wierzę, że z niej kiedyś wyjdzie


Comments

Z górnej półki — No Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *