Dziwny dzień w pracy.
Tak ciężko mi było skupić się na obowiązkach.
W głowie wciąż TE myśli.
Wykonałam priorytetowe zadania, te mniej ważne zostawiłam sobie na jutro.

Dostałam przesyłkę z Austrii.
Prezencik urodzinowy od Kordusia i kilkanaście zdjęć, które wzruszyły mnie do łez.
Tęsknie za Salzburgiem. Za Familią B.
Tyle wspomnień powróciło.

Wracając po pracy do domu, na klatce schodowej spotkałam sąsiadów z parteru. Starszą panią z ‘po prawo’ i starszego pana z ‘po lewo’. „Pani Marysiu, proszę powiedzieć jak się pani tu mieszka” – zapytał mnie starszy pan. Zatrzymałam się i odpowiedziałam. A potem jeszcze z kwadrans we trójkę rozmawialiśmy, o Warszawie, o Grochowie, o historii tych terenów. Kurcze, brakuje mi takich ‘dziadków’ tutaj.

Nie pisałam chyba dotąd, że zakwalifikowałam się na studia. Złożyłam już wszelkie potrzebne dokumenty, nie uiściłam tylko przedpłaty czesnego. Napisałam do komisji rekrutacyjnej usprawiedliwienie tego faktu. Mam nadzieję, że uznają, i że poczekają a pod koniec września odbiorę wymarzony indeks.
A za pięć lat przystąpię do obrony pracy magisterskiej, w której opiszę profile osobowości palantów zgromadzonych i zamkniętych (za karę) na moim strychu (jednego już prawie miałam:P) ŻARTUJĘ! Szkoda na nich czasu!

Zastanawiałam się dzisiaj w tramwaju, czy nie zahasłować dostępu do tego bloga. Kto chciałby nadal czytać te zapiski, zgłaszałby się mailem po hasło, a ja ustrzegłabym się przed przypadkowymi czytelnikami-kretynami, których niestety coraz więcej w wirtualnej przestrzeni. Tak zrobiła sistermoon ze swoim ogromnie poczytnym blogiem i zamierzam się jej poradzić w tej kwestii.
Może wtedy pisałabym odważniejsze, zdecydowane, wypowiedzi, a nie takie lelumpolelum z silnym autocenzorem.

Dokładnie za miesiąc, czeka mnie operacja prawej nogi.
Pan doktor dał mi kartkę z wytycznymi, jak należy przygotować się do zabiegu.
To samo znalazłam na stronie kliniki:http://www.klinika-medyczna-ibis.com.pl/poradnik.php?jezyk=1&porada=14
Jednego zalecenia nie jestem w stanie spełnić: PACJENCI SĄ ODBIERANI PRZEZ RODZINĘ NASTĘPNEGO DNIA PO ZABIEGU OKOŁO GODZINY 8:00.
Oczami wyobraźni widzę przejętych rodziców, którzy przyjechali specjalnie z 3miasta, by odebrać mnie ze szpitala. Tatuś wziął swoją córkę na ręce, by nie musiała iść na świeżo operowanej nodze, a mama pomogła mu otworzyć drzwi do samochodu, by mógł tam usadowić ich dziecko. Tere fere…


Comments

Poniedziałek — No Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *