Dyrektor programowy ANTYRADIA pożyczył mi książkę.
Genialną.
Powiedział, że ta powieść tak pochłania, że nie chce się odbierać telefonów.
Całe szczęście mój telefon dzwoni z rzadka, więc nikt mi nie przeszkadzał.
„Cień wiatru” polecam Wam gorąco jeszcze jako wakacyjną lekturę, a tym, którzy już nie zdążą, niech się w nią zaopatrzą na jesienne wieczory.

Po jej przeczytaniu pojawia się charakterystyczny głód. Żal, że się już skończyła, bo chciałoby się czytać dalej i dalej.



Chwyciłam za „Lalkę” Prusa. Celowo. Czytałam w liceum jako obowiązkową lekturę. Teraz czytam dobrowolnie jako mieszkanka Warszawy. Próbuję na to nieprzychylne miasto patrzeć oczyma tamtej epoki. Wydaje się być wtedy takie piękne.

Powoli czytam (jako pierwszy) trzeci tom książki „Korzenie miasta”, poświecony w całości Pradze, dzielnicy, na której przyszło mi teraz mieszkać. Zaczęłam od opisów ulic na Grochowie. Bardzo jestem ciekawa historii tych miejsc, które mijam w drodze do domu. Nie mam tu przodków, którzy opowiedzieliby mi o Warszawie przed i powojennej. Lepszej.


Comments

Czytam — No Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *