Ostatnią blachę mafinek wyjęłam z piekarnika o 1szej.
Potem wyprasowałam sukienkę.
Wzięłam prysznic, zasnęłam przed 2gą.
Budzik dał znać punktualnie o 5tej.
O 5:25 zadzwoniłam po taksówkę i usłyszałam, że mogą być problemy.
Były, ale na szczęście niewielkie.
O 5:45 na dworcu wschodnim odbierałam z kasy nr 17 przesyłkę konduktorską. Następnie kierowca taksówki, który mnie przywiózł, miał zawieść ją do biurowca.
Ta przesyłka powinna była być odebrana wczoraj na centralnym, leciałam po nią ile sił, ale się okazało, że na darmo. Nadano ją na wcześniejszy pociąg, mi wskazawszy późniejszy. Biegałam po dworcu w lekkiej panice, szukałam możliwości jej odnalezienia. Ufff całe szczęście, że pociąg nie był do Gdyni, bo pojechałaby sobie tam. Odnalazła się na wschodnim, w specjalnej poczekalni dla tego typu zgub.
O 5:53 siedziałam w wagonie bezprzedziałowym pociągu do Krakowa.
Około 7mej poczułam się niefajnie, pomyślałam, że to z głodu i udałam się na swoje pierwsze w życiu śniadanie do Warsu. Kosztowało, bagatela, pół mojej dziennej delegacyjnej diety, ale co tam, strasznie chciałam sprawić sobie taką przyjemność.
Kilka minut po 9tej weszłam do krakowskiego biura.
Przywitana okrzykiem: ‘ciastka przyjechały’ wypakowałam w kuchni karton z siedemdziesięcioma dwoma mafinkami.
O 12stej w ogródku jakiejś tam knajpki uczestniczyłam w spotkaniu z 5 facetami.
O 15:30 drugie spotkanie, tym razem z prawnikiem. Zostałam wezwana na świadka w pewnym procesie.
O 17stej, niekoniecznie z ochotą, opuściłam krakowski oddział fabryki.
Spacerkiem dotarłam na rynek a stamtąd na dworzec.
Pociąg o 19stej zabrał mnie z powrotem do stolicy.
Jechałam w pustym przedziale klasy pierwszej.
Wpatrywałam się w piękny zielony świat za oknem.
Trochę czytałam.
Może trochę spałam.
O 22:40 weszłam do domu.

Dla mnie doba ma wystarczającą ilość godzin.
Nie należę do tych, którym jest za krótka.
Może to dlatego, że potrafię bez problemów rano wstawać.
Może to dlatego, że dobrze organizuję sobie czas.
Może to dlatego, że nie jestem pracoholiczką.

16 tysięcy złotych – moje budżeciątko
cokolwiek to znaczy:-)


Comments

Doba — No Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *