Kupując mieszkanie po drugiej stronie Wisły, martwił mnie od samego początku fakt, co zrobię, gdy rzeka wyleje, bądź zostaną zniszczone wszystkie mosty – jak ja dojadę do pracy?
Nie trzeba było powodzi, katastrofy niszczącej mosty – wystarczył przyjazd Ojca Świętego do stolicy:-)

Wyszłam wczoraj z pracy o 17stej, udając się do Galerii Wzornictwa nieopodal biurowca, w celu zakupienia regału pod sam sufit. Na książki oczywiście. No i jak już go kupiłam i ugadałam się, kiedy go odbiorę, to wyszłam ze sklepu idąc na przystanek tramwajowy. Niestety, nastała właśnie ta godzina, kiedy ruch w alejach został wstrzymany. Więc potupałam do domu piechotą. Szłam tak i szłam w kierunku ronda z palmą, aż do miejsca gdzie dalej iść już się nie dało, szpaler ludzi ustawionych wzdłuż ulicy – trasy przejazdu papieża, stał pilnowany przez policjantów. Poczekałam kilka minut aż przejechało kilkanaście samochodów, a w jednym z nich Benedykt XVI. Niewidoczny.

Na moście Poniatowskiego wsiadłam w autobus. Pomyliłam Gocław z Grochowem i miałam wycieczkę po Saskiej Kępie dojechałam na Gocław, przesiadłam się w autobus na Olszynkę Grochowską. Saska przypomina mi gdańską Zaspę, bloki, bloki, bloki. Cieszę się, że tam nie mieszkam. W ogóle cieszę się, że nie mieszkam w wieżowcu.

Dzisiaj wyszłam z domu kilka minut po ósmej. Wsiadłam w tramwaj, który na rondzie Waszyngtona skręcił sobie i już dalej nie jechał. Deszcz lał okrutnie a ludzie maszerowali środkiem zablokowanej dla samochodów ulicy. Dochodziłam właśnie do ronda z palmą, gdy podobnie jak wczoraj przejeżdżał kordon aut papieskich. I sam Benedykt, tym razem widoczny bo w Papamobile.

Taki zbieg okoliczności.
A może wcale nie?
Może w tym moim obecnym, zapracowanym życiu, bez dostępu do telewizyjnych relacji z pielgrzymki, też miałam, choć przez te kilka minut, stać się uczestnikiem wielkiego wydarzenia. TEN na górze o to zadbał.

Obłudni są Polacy okrutnie, tacy dwulicowi, niecierpliwi, fałszywi.
Szłam i słyszałam to wkurwienie w głosach ludzi, że ulice zablokowane, że do domu nie ma jak dojechać po ciężkim dniu pracy, że na spotkania się spóźniają.
A zaledwie rok temu Polska płakała w żałobie, bo zmarł Papież. Obecnego by znienawidzili ze złości, że tak im pokrzyżował plany. Ech… szkoda słów…

Ale swoją drogą przydałaby się jakaś lepsza informacja o tym, że trasy środków komunikacji miejskiej będą zmienione. I żeby to nie były spontaniczne zmiany kierowców, którym policjanci machają, że tędy jest zakaz, tylko, żeby ktoś to wszystko jakoś logistycznie zaplanował i przekazał tej szarej masie, co do pracy każdego dnia zmierza – a w niej ja.

I jeszcze raz napiszę tutaj, to fantastyczne, że Papież przemawia o polsku.
Mnie to bardzo wzrusza. Chwała mu za to!

Tego wieczora, gdy został ogłoszony następcą św. Piotra byłam w Passau, w Bawarii, w rejonie, z którego pochodzi.


Comments

Benedykt XVI — No Comments

  1. Wenn du mir deine adresse gibst, kriegst du den konservenöffner direkt aus deutschland nach hause geliefert. ganz im ernst. :-)

  2. und wieso nicht? :) schreib mir einfach email mit deiner adresse, es kann nicht sein, dass du noch keinen konservenöffner hast! :)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *