Majówka

Po pracy miałam się pakować na jutrzejszy wyjazd. Ale trafiłam niespodziewanie do drugiej pracy. Sonia usnęła, ja mam chwile tylko dla siebie i czekam na jej rodziców. Jak wrócą zmykam za Wisłę.

Niesamowity dar przekonywania ma Kuba, któremu w jakiś nadzwyczajny sposób udało się namówić mnie na spływ kajakowy. Filipinka i rzeka? I kajaki? Niemożliwe!
Oczywiście pierwsza moja reakcja na zaproszenie była: ‘ja się boję’.
Ale Kuba brnął uparcie. Kupił mi karimatę, obiecał kapok i dostosował wyjazd całej ekipy do mojego dnia eskadrowej pracy.
Nie było jak się wymigać.
Jadę.
Nie bardzo wiem gdzie i nie bardzo wiem, kiedy wrócę.
To chyba moja pierwsza majówka w życiu.

Mam pracę, dom, przyjaciół, z którymi spędzę urlopik. Szczęśliwa jestem, a co!

dorosły mężczyzna w wysokiej klasy zagranicznym hotelu, z małym, samotnym i smutnym chłopczykiem w sobie… czyta…

Takie tam…

Tęsknię okrutnie za pralką.
Jeszcze chwilkę potęsknię, jakieś dwa, trzy tygodnie.
O ile w ogóle po remoncie zostanie mi jakaś kasa na jej zakup???

Z lodówką było o wiele łatwiej.
Jestem szczęśliwą posiadaczką małej amiki. Przyjechała z Wieliczki. Prezio sprzedał mi ją za 200 PLN. Duża to frajda włożyć pierwsze produkty spożywcze do swoje własnej chłodziareczki:-)

Marzy mi się sokowirówka, bo do ciasta marchewkowego, które piekę i które uwielbiam, najlepsze są wióry z marchewki, właśnie takie świeżo pozbyte soku. Może ktoś chciałby sprezentować mi na nowe mieszkanie taki sprzęt? Odwdzięczę się przepysznym ciastem:-)

Zając w tym roku bogaty, kochany, mądry.
I napiszę brzydko, niech spadają wszyscy ci, którzy w niego nie wierzą. Pajace! Ja wierzę i on co roku zaskakuje mnie podarkami równie miłymi jak Mikołaj:-)
Przyniósł prezenty do nowej chatki, wszystkie przydatne, potrzebne, ładne.
Poza tym dostałam niespodziewanie tysiąc złotych od wujostwa na ‘rozsądny wydatek’.

Wydatków przede mną mnóstwo. Remont pochłonie tyle, że nawet nie chcę jeszcze o tym myśleć. Czwartego maja wchodzi ekipa do łazienki. Ja wtedy wejdę do sklepu i chyba właśnie te całe zakupy, które w nim zrobię, najbardziej mnie przerażają. Bo niby skąd ja się mam znać na glazurze, umywalkach, brodzikach i takich tam?

Wczoraj pan przyniósł mi Internet, w skrzynce z narzędziami. Zaspokoiłam swój nałóg, jeden z trzech moich największych uzależnień. Stałe łącze to naprawdę fajna sprawa, szkoda tylko, że jeszcze wciąż to spory koszt w naszym kraju. Trochę czasu minęło zanim podjęłam ostateczną decyzję, że jednak chcę mieć dostęp do sieci w domu.

Czytam

Fragment z pierwszego rozdziału książki Katarzyny Miller i Ewy Konarowskiej „Chcę być kochana tak jak chcę”.
„No to ci zaproponuję coś rzeczywiście trudnego. Podaruj sobie czas bez mężczyzny. Wykorzystaj go na budowanie własnej samodzielności, satysfakcji z niej, poznawanie siebie, radość w samotności i z bycia z przyjaciółmi, a także przeżywanie bólu i smutku, czasem w samotności, czasem z przyjaciółmi. Nie chodzi o to, żebyś na zawsze została sama, ale o to, żebyś potem umiała zbudować dobry, trwały związek.”

Kolejna książka, którą czytam i myślę sobie, że dostałam ją przynajmniej 10 lat za późno. Chociaż z drugiej strony patrząc… lepiej późno niż wcale… :-)

Takie tam…

Zabiegana jestem okrutnie.
Brak dostępu do Internetu wieczorami, sprawia, że nie mam kiedy pisać notek.
Zresztą wieczorami to ja jestem koszmarnie śpiąca, koło 22giej odpadam w poczuciu totalnego zmęczenia.

Święta idą, będę miała czas na odpoczynek, na lenistwo, na pisanie i czytanie.

W czwartek spotykam się z panem od remontów.
Mieszkanie moje jest malutkie, przytulne, da się w nim żyć, ale troszkę brzydzę się łazienki. Pobyt w niej ograniczam do minimum. Właśnie od łazienki zacznę urządzanie swojego lokum.

11 dzień żyję bez lodówki i 101 bez pralki.
To ‘bez pralki’ już mi zaczyna dokuczać.
Póki nie zrobię remontu łazienki o kupnie maszyny piorącej nie ma mowy. Nie chciałabym kupić takiej, którą potem będę musiała trzymać w pokoju, bo się do nowej łazienki nie zmieści.

A wczoraj do pracy przyjechałam kolejką skm. Wagoniki nowoczesne, o wiele ładniejsze od tych trójmiejskich, niemniej jednak zdecydowanie wolniej się od nich poruszają, takie odniosłam wrażenie. Ale źle nie jest 25 minut podróży i byłam w biurze.

Warszawa da się lubić :-)

Trzeba miastu spojrzeć w oczy
Jak Gieniuchnie swej w oczęta
Już tej chwili, tej uroczej
Się nie zapomni, się zapamięta

Warszawa da się lubić,
Warszawa da się lubić,
Tu szczęście można znaleźć,
Tutaj serce można zgubić.

Wiadoma rzecz: stolica!
I każde słowo zbędnem,
W ogóle i w szczególe,
I pod każdem innem względem

Z nią się nawet, podobnież, miasto
Paryż równać nie ma prawa,
Bo faktycznie wiadomo, “pardon”
Lecz nie ma, nie ma, jak Warszawa.

Kto odmienne rzuci zdanie,
Też spokojna nasza głowa,
Mamy na nie zapytanie:
Panie szanowny, po co ta mowa?

Od soboty mieszkam w SWOIM domu.
A jutro wyjeżdżam służbowo do Krakowa.
A na święta pewnie pojadę do 3miasta.

Dzisiaj zapłaciłam pierwszy w życiu czynsz, za własne mieszkanie: 243,02 PLN:-)

Być może…

… stało się tak jak się stało, gdyż:
– nie pochodzi z dobrego domu
– nie jest piękna
– nie ma wyższego wykształcenia
– nie zna się na tym i owym
– nie potrafi tego i owego
– a w dodatku ma za sobą doświadczenia, jakie ma, a dobrze by było ich nie mieć.

Wymagania, oczekiwania, potrzeby…

ideał odnaleziony…

Przeprowadzka

Pęk kluczy.
Od mieszkania na Nowogrodzkiej
Od mieszkania na Franciszkańskiej
Od biura
Od mojego nowego domu.

Dzisiaj pierwsza noc.
Bardzo chciałabym zapamiętać sen, o ile nie będzie taki ciężki jak ostatnio.
Śniło mi się, że jestem w ciąży z pracownikiem oddziału krakowskiego naszej fabryki.

Zmęczyłam się noszeniem gratów. Trzy mieszkania, każde na drugim piętrze, trochę się nabiegałam po schodach.

Chyba jeszcze wciąż nie mogę uwierzyć, że mam już dwój dom.
Gdybym w kwietniu 2005 roku, kiedy leżałam zalana telewizyjnymi łzami, usłyszała: ‘nie martw się, za rok kupisz sobie M1’, to oczywiście za nic bym w te słowa nie uwierzyła.
Życie jest takie nieprzewidywalne… a może jest? Tylko ja nie potrafię jeszcze go przewidywać…

Chciałabym mieszkać na ul. Bitej Śmietany 22.
Albo na ul. Poziomkowej 7
Albo na ul. Cynamonowej
Albo na ul. Gdyńskiej
Ale mój blok jest położony przy innej. O jej nazwie z pewnością napiszę:-)