Tydzień zleciał migusiem.
Wczoraj po pracy jechałam do Uli, z uczuciem, że jest wtorek. A był przecież piątek.
Ula skończyła roczek. Stawia już coraz pewniejsze kroczki. Wspaniała sprawa móc to obserwować. Jest cudowną dziewczynką i jak z nią jestem to często myślę o tym, że chciałabym móc zajmować się swoim dzieckiem. Choć to przecież takie trudne, takie odpowiedzialne…

Czuję się bardzo samotnie w tej Warszawie. Całe liczne grono bliższych znajomych zostawiłam kiedyś w 3mieście. Większość z nich nadal tam mieszka. Żyłam w Gdyni 20 lat, to kawał czasu.
Z Warszawą łączy mnie tylko praca. Gdybym wiedziała troszkę wcześniej, że moja krakowska odpowiedniczka odchodzi z fabryki, pogadałbym z szefuniem, czy byłaby możliwa, w moim przypadku, zmiana oddziałów. Pojechałabym do Krakowa pełnić jej obowiązki i być może właśnie tam kupiłabym mieszkanie. Obliczyłam, że w Krakowie mam znacznie więcej znajomych niż w stolicy. Tamto miasto, mimo że znacznie dalej od moich rodzinnych stron, wydaje się mi dużo bliższe.
No nic, teraz w moich marzeniach jest Grochów.

Chciałabym, żeby ktoś pokazał mi Warszawę. Opowiedział o niej. Nauczył. Chciałabym poznawać to miasto w każdej wolnej chwili. Chciałabym się z nim oswajać. Chciałabym spotykać takich warszawiaków, jakich znam gdańszczan, krakowiaków, łodzian. Żeby ci warszawiacy nie okazywali się jak dotychczas, snobami, z nochalami zadartymi do góry.*

Śnił mi się ostatnio pan z telewizji. Miałam wrażenie, że sen trwał pól nocy. Może to dlatego, że poprzedzający wieczór spędziłam pijąc wino z panią z telewizora. Była okazja do wymiany pewnych informacji:-)

Michał pogratulował mi wszystkich decyzji jakie ostatnio podjęłam. Powiedział, że mam jaja jak…:-), że fantastycznie sobie radzę, że on też właśnie tak zaczynał, a dzisiaj ma to co ma (w sensie mieszkania).
Pamiętam jak kiedyś powiedział: ‘znamy się mało, ale moja córka ciebie uwielbia i to jest najważniejsze, pomożemy ci.’
Bardzo go lubię. On tak jakby wyczuwał moje wieczne spięcie, jakieś wewnętrzne zawstydzenie, lęk. Zawsze powtarza mi, że mam czuć się swobodnie, jak u siebie, wyluzować się i absolutnie niczym nie przejmować.
Byli ostatnio na Krymie. Razem z trzaskiempraskiem.** Przywieźli rewelacyjne jedzonko. Dostałam od nich kiszony czosnek, o którym było słów kilka w trzaskowejpraskowej audycji radiowej. Zajesmakowity taki kiszony czosnek. Jeszcze mam dwie główki na czarną godzinę:-)

*całe szczęście Michał i Łukasz do nich nie należą
** przeoryginalne fotki z Krymu na trzskowympraskowym blogu


Comments

Takie tam… — No Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *