To mnie zdecydowanie przerasta.
Nie potrafię.
Nie potrafię nawet zacząć, bo w tym wypadku początek jest zdecydowanie najtrudniejszy.
Początek, czyli decyzja, które mieszkanie na rynku wtórnym ma stać się tym moim.

Ogłoszeń jest mnóstwo.
Trzeba wybrać kilka, zadzwonić do agencji, umówić się na spotkanie, obejrzeć i zadecydować czy się właśnie takie akurat chce.

Klikam, czytam i się od razu poddaję.
To dla mnie za trudne.

Ogrzewanie elektryczne nie. Wielka płyta nie. Spółdzielnia nie. Do remontu nie. Słyszę różne ostrzeżenia czego na pewno nie powinnam kupować. Za dużo tego. Odechciewa mi się całego tego zachodu, choć z drugiej strony, tak bardzo pragnę mieć już to za sobą. Już się w końcu przeprowadzić do siebie.
Ech…

Chciałabym po prostu, żeby mi ktoś to mieszkanie kupił. Tzn. ja pokryję wszelkie koszty, ja będę spłacać kredyt, chodzi tylko o uporanie się z ogłoszeniami, agencjami, wyborem.
Taki telefon: ‘mam mieszkanie, przyjedź tylko, zobaczyć czy ci pasuje, jeśli tak, to za nie zapłacisz.’

Są ludzie, którzy po prostu znają się na kupnie nieruchomości. Posiadają informacje o stanie kamienic w różnych dzielnicach stolicy, wiedzą ile gdzie płaci się za metr, potrafią przewidzieć czy kupno mieszkania w tym miejscu będzie dobrą inwestycją.
A ja? JA NIE MAM O TYM POJĘCIA!
Potrzebuję pomocy.
Rzetelnej.


Comments

Proszę pomóż mi — No Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *