Dzisiaj notki hurtem. Tyle tematów rodzi się we mnie do zapisania, ale czasu jakby nie mam. W pracy napięte dni. A po pracy, w domu coraz rzadziej chce mi się włączać notbuka.

Zarejestrowałam się na Allegro. Nie wiem czy to dobry pomysł, bo coś mnie to chyba za bardzo wciąga:-)
Najchętniej kupiłabym milion rzeczy, bo oczywiście wszystko mi się przyda. Najbardziej interesuje mnie dział z PRLowskimi duperelami. Bosz, czego to ludzie nie wystawiają na sprzedaż. Właśnie dzięki takiej allegrowej aukcji, dostałam prezent w postaci butelki po śmietanie. I nie macie pojęcia jak mnie ta butelka (stanowiąca wazonik, dla bukietu różyczek) ucieszyła. JA CHCĘ JESZCZE BUTELKĘ PO MLEKU!!!

Wieczorami oglądam na dvd „Alternatywy 4”. Który już raz? Choćby i setny! Miodzio!

Nie poszłam na wybory. Dłuższa historia. Chciałam zagłosować, naprawdę chciałam. Ale bezdomni nie maja tak łatwo. W ubiegłym tygodniu potuptałam przed pracą do Urzędu Miasta dzielnicy Śródmieście i po oświadczeniu, iż chcę brać udział w wyborach usłyszałam, że nie mogę. Potem wykonałam dwa telefony do tegoż Urzędu, gdzie Pani wytłumaczyła mi, że aby oddać ten jeden jedyny głos, muszę najpierw złożyć wniosek z prośbą o dopisanie mnie do listy wyborców, następnie taki wniosek będzie rozpatrywany w ciągu trzech dni i jeśli odpowiedź będzie pozytywna to będę mogła wziąć udział w wyborach.
BEZ ŁACHY! – nie ukrywam, że bardzo mnie to wkurzyło.

Marzy mi się taki robot kuchenny, jaki pomagał mi w Salzburgu. Tam w ogóle nie było chyba takiej rzeczy, której by mi w kuchni brakowało. Naprawdę wspaniałe wyposażenie. Takie cacko, które byłoby mi teraz bardzo pomocne, kosztuje od 250 do 600PLN. Kurczę, nawet to najtańsze jest już dla mnie drogie. Może trzeba wyjść za mąż, żeby dostać je w prezencie?:-)

Śnił mi się w takim milutkim śnie. Napisałam mu o tym smsa. Może gdybym nie była sto lat od niego starsza, to bym się w nim zakochała. Wydaje się być bardzo fajnym facetem. A jaki przystojny:-) no i otwarcie mówi, że mnie podrywa.

Często w biurze chodzę na bosaka. I czasem, gdy ktoś dzwoni do drzwi, zapominam się i bez butów idę otworzyć. Kurier, który obsługuje nasz budynek, za każdym razem, gdy widzi moje bose stopy mówi, że kupi mi kapcie:-)
To jest jakiś zły czas dla moich stóp. Z sandałek i klapeczek, trzeba się obuć w coś znacznie cieplejszego i cięższego. Reakcja jest jedna. Obtarcia, pęcherze, ból. Plaster na plasterku. Oby do wiosny:-)


Comments

Zaległości — No Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *