za Gazetą Wyborczą:
Miały być zagraniczne gwiazdy, porywające duety, ściągnięta z Wielkiej Brytanii reżyser Julia Knowles. Był blichtr, wpadki realizatorskie, nachalna komercja i ledwie kilka momentów, dla których warto było wytrwać przed telewizorem te trzy dni.

Zmiana organizatora miała odmienić oblicze sopockiego festiwalu. I faktycznie TVN pchnął tę imprezę w nowym kierunku. Pytanie tylko, czy jest to kierunek właściwy.

Dzień pierwszy pomysłem przypominał nieomal wielką galę w stylu MTV. Nerwowy rytm i dynamiczna realizacja sprawiły, że impreza dostała zadyszki już na samym początku. Dowcipy prowadzących nie bawiły, rozmowy z artystami na żywo roiły się od potknięć językowych, a zamiast wykonawców widzieliśmy często przesuwające się przed kamerą głowy spóźnionych widzów. Co zresztą nie było zbyt wielką stratą.

Reklama z dodatkiem muzyki
Kreowany na wydarzenie dzień konkursowy sprawiał wrażenie relacji z imprezy, w której muzyka jest dodatkiem do bloków reklamowych, zachęt do ściągania dzwonków polifonicznych z aktualnie wykonywanymi piosenkami i apeli o wysyłanie kolejnych porcji sms-ów. O ile przerywanie festiwalu reklamami drażniło już w piątek, w sobotę stało się nieznośne. Tym bardziej że z rytmu koncert wybijały także ciągnące się zbyt długo pogaduszki z jurorami.


Comments

TVN Sopot — No Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *