Skończyłam czytać piękną książkę. Polecam z całego serca: ‘Ono’ Doroty Terakowskiej. Nabyłam ‘Poczwarkę’ podobno równie piękna. Zobaczymy.
‘Ono’ to nie książka o telewizji, lecz telewizora, bigbradera, milionerów oraz charakterystyki typowego kartofla*, strasznie w niej dużo. Opisy są genialnie prawdziwe, ja widzę to dokładnie tak samo. Prze-ra-ża-ją-ce!

Staram się jak mogę, ale mi nie wychodzi.
Chciałabym sformatować swój mózg, wyczyścić z niego konkretne wspomnienia. Ciocia znowu będzie na mnie zła, jak przeczyta te zdania. Do niczego jestem!

W moim magicznym domu mieszka mi się dobrze. Są wyjątki od tego ‘dobrze’. W nocy gryzą mnie jakieś komaropodone muszki. Nie widać ich, ale słychać charakterystyczne bzyczenie. Drapie się przez sen i jestem już jednym wielkim chodzącym strupem.
Podczas kąpieli w łazience, patrzę z przerażeniem na gazowy piecyk. Może bym się go tak nie bała, gdybym miała w gniazdku elektrycznym czujnik tlenku węgla. Nawet nie wiem gdzie się takie coś kupuje. Nie lubię zapachu tego gazu. Pobyt w łazience ograniczam do minimum.
W moim pokoju mam trzy gniazdka. Codziennie żałuję, że nie znam się na prądzie, bo już bym sobie dawno je naprawiła. Nie mam pojęcia jak to działa. Ale gdy do jednego gniazdka podłączam notbuka, drugie strasznie iskrzy. A przecież jest mi ono potrzebne do lampki no i mam je przy samej głowie, leżąc na łóżku. Ta instalacja ma pewnie 200 lat. Chciałabym jeszcze trochę tu pomieszkać, a nie wrócić kiedyś z pracy i podpisać strażacki raport mówiący o tym, że mieszkanie się całe zjarało w wyniku zwarcia kabelków w gniazdkach czy jakoś tak.
Boję się tego prądu równie mocno jak gazu w łazience i windy na klatce i balkonu, który może się zarwać.
Ostatnio udało mi się namówić Pawła (męża Agi), żeby naprawił nam światło w przedpokoju. Trochę to trwało, ale dzielnie się spisał.

Idąc po pracy do banku na Marszałkowskiej zobaczyłam leżące ciało człowieka zakryte srebrną folia aluminiową. Jeden policjant i kilka osób, odgrodzeni taśmą policyjną no i poza ogrodzeniem przechodnie, których taki widok zatrzymywał. Też się zatrzymałam. Nie mam pojęcia, czemu ten człowiek umarł. Wychodząc z banku zauważyłam, że stała tam kobieta bardzo zapłakana. Być może to jej mąż, być może to jej syn. Nigdy już z nim nie porozmawia.

Życie, choć piękne tak kruche jest…

Dzisiaj jesteś, jutro Cię nie ma.
Ale jeśli właśnie to Tobie kogoś zabraknie? Co wtedy zrobisz?
Co zrobisz z myślą, że nie zdążyłeś jej/jemu czegoś powiedzieć, czegoś pokazać, za coś podziękować, za coś przeprosić?
To nie jest ważne?
Po co się tym przejmować?
Możemy być dalej chamami tego świata?

Kanapki na śniadanie to: śniadapki
Słone paluszki, które stoją kilka dni na stole w szklance, zawilgotniały i są gumowe to: gumoluszki.

W pracowej rozmowie telefonicznej z jedną ważną panią, powiedziało mi się ‘kurde’. Być może ona w ogóle tego nie usłyszała (nie zwróciła na to uwagi), ale mi zrobiło się jakoś głupio.

*kartofel – branżowa, wewnętrzna nazwa telewidza konkretnych kanałów.


Comments

Zapiski — No Comments

  1. a ja tam uwazam ze praca moze dawac szczescie… moze mloda jestem i niewiele wiem ale tak sobie wymarzylam… ja chce byc lekarzem… robic to z pasja i oddac sie temu… a kazdej pracy mozna sie oddac i pokochac:)) pozdrawiam i zapraszam do mnie;**

  2. lubie takie “pożary”.u mnie w pracy to zawsze pzred targami tak jest…ostatnie tygodnie spokojne ;-)

  3. Powiedz Wojtkowi zeby dal Ci 4k netto to sie wyprowadzisz i wszystko bedzie ok :)
    Wkrecisz sie tam, zobaczysz, zrobisz kariere, osiagniesz cos i to wlasnymi silami!
    Zaklad? :)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *