Wczoraj w pracy jak to każdego dnia o godzinie 10tej, przeprowadziłam losowanie. O 12:45 odebrałam przesyłkę konduktorską, która przyjechała expresem Małopolska z Krakowa. Następnie miałam ją nadać na kolejny pociąg o 13:51. Docelowo miała dojechać do Torunia. Żeby nie spędzić tego czasu na śmierdzącym dworcu centralnym, potuptałam z paczką do domu i wyszłam z psem na spacer. Reksio zrobił kupę. Wróciłam na dworzec, odnalazłam pociąg, nadałam przesyłkę, zapłaciłam 25 zł i poszłam do pracy. O 15:30 w związku z tym, że totalnie nie miałam żadnego zajęcia, a znalazł się mężczyzna chętny pojechać ze mną autkiem do IKEA, wyszłam z biurowca i udałam się na zakupy do wyżej wymienionego sklepu:-) Tam nabyłam ramkę na rysunek mojego brata, narzutę kremową na mój materac, plastikowy pojemnik w eskadrowym* kolorze do pracy, półkę drewnianą, co ją sama szybko złożyłam oraz kwiatka w poczuciu misji. Kwiatki w IKEA są śliczne, ale ja zawsze myślę, że one się tam bardzo męczą, zatem jak tylko mogę sobie na jakiś pozwolić to go kupuję, żeby się uratował. Uratowałam małego bluszcza.

Dzisiaj w pracy miałam zdecydowanie więcej zajęć niż wczoraj. Dzień zleciał szybciorem. Lubię mieć zajęcie, często sama sobie coś wymyślał, byle nie wpatrywać się beznamiętnie w monitor.
Otrzymałam od koleżanki dwa zadania, z którymi nie umiałam sobie poradzić, ale bardzo pomógł mi Hyrek. Za co oczywiście jestem niezmiernie wdzięczna, bo zrobił to dokładnie tak, jak oczekiwała tego ode mnie Asia i wykonał to bardzo szybko. Po raz kolejny okazało się, że ircowe znajomości są przydatne, a ludzie poznani onlajn nie koniecznie muszą być źli.

Chyba rośnie mi ząb mądrości, boli mnie dolne dziąsło po lewej stronie. Dopiero teraz? I po co w ogóle?

*eskadrowy to taki ładny jasnozielony:-)


Comments

Takie tam… — No Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *