Na zewnątrz ok. W pracy sobie radzę, lubię do niej chodzić. Po pracy przez najbliższe dni będę miała inną pracę. Będę robić bazę danych dla pewnej organizacji. Nie jest to łatwe zadanie, baza trochę skomplikowana na podstawie wielu pytań z ankiet i w dodatku wszystko po angielsku. Damyrade.
Przed 18stą bywam zazwyczaj w domu, przygotowuję sobie coś do jedzenia i zalegam na łóżku. Głównie czytam albo rozmyślam.
Proces terapeutyczny trochę rozpoczęty. Trochę, bo sama nie wiem jak to dalej będzie, ale nie chce tu o tym pisać.
W środku nadal źle. Może nie tak strasznie i ciężko jak przed miesiącem, ale lekko nie jest. Już się tak nie smucę, uspokoiłam się, wyciszyłam, ale może to tylko taka cisza przed burzą. Nie wiem. Oby nie.
Bardzo powoli godzę się z tym, że nie dane mi będzie porozmawiać. Ta moja potrzeba szczerej, domykającej rozmowy nie zostanie zaspokojona. I tu kurwa nie chodzi o moją cierpliwość! Co innego słyszę, a co innego się dzieje. Nie ważne…

Byłam dzisiaj świadkiem sporej kłótni. Tak naprawdę awantury to nic złego, tylko, czemu mnie na samą myśl o jakichkolwiek konfliktach, paraliżuje? Robi mi się momentalnie strasznie przykro, nawet, jeśli temat sporu absolutnie mnie nie dotyczy. Ech…

W końcu ktoś mi wytknie hipokryzję. Więc może sama sobie zwrócę na to uwagę. Tak tu wiele razy opisywałam różne rodzicielskie zachowania, których nie akceptuję, które potępiam, uważam za złe. Oceniam negatywnie rodziców. Opisuję niedzielnych tatusiów pracoholików, sfrustrowane, współuzależnione mamusie. A przecież wszyscy wiedzą, że nie jestem matką. I póki nią nie zostanę, nie będę wiedzieć jak to naprawdę jest mieć dzieci. Być może rodzicielstwo jest tak trudne, że trzeba się znieczulać alkoholem, trzeba dzieciaki lać, żeby je dobrze wychować, trzeba uciekać w pracę przed rodzinnymi problemami. Nie wiem.
I chyba nie chce tego wiedzieć. Coraz częściej myślę, że nie zdecyduję się na macierzyństwo.
Nie ma idealnych rodziców. Ja chciałabym być tylko dobrą mamą. A co jeśli bym temu nie podołała?
Jakiś wysyp kobiet w ciąży jest teraz. Podobno szykuje się wyż demograficzny. Nie ma dnia bym nie mijała na ulicy przyszłej mamy. Nie musze daleko szukać, obie moje kuzynki mają brzuchy i po nowym roku będę ciocią:-)

dystans


Comments

Obok mnie i we mnie… — No Comments

  1. Mnie tez do IKEA ciągnie, ale w moim mieście nie ma niestety:(

    Pozdrawiam:* Zapraszam do siebie:)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *