Nie wiem czemu tak mam, ale zamiast oglądania telewizji wolę patrzyć na piorącą pralkę. Naprawdę! Odkąd moi współlokatorzy wyjechali na urlop ani razu nie włączyłam telewizora. Mogłoby go nie być w domu, nie odczułabym straty.
Za to kręcące się pranie w automacie mogłabym obserwować każdego dnia:-) niestety mamy teraz taką inną pralkę, gdzie pranie wkłada się od góry i przez szybkę widać tylko obudowę metalowego bębna a nie mokre ciuchy.

Być może patrzenie się w okrągłe drzwiczki tak mnie kiedyś wkręci, że zakupioną pralkę automatyczną postawię w pokoju zamiast telewizora.

A gdy się kończy ten mój odjechany film, to nie ma miejsca na głupie reklamy, tylko na kolejną przyjemność, czyli rozwieszanie prania. Uwielbiam dotykać takie wilgotne ciuszki, pachnące płynem zmiękczającym*, segregować skarpetki, rozkładać pogniecione tiszertki. Sama radość.

* aktualnie używam płynu do płukania tkanin Lenor Snowflower.
W tej samej nucie zapachowej, jak Vizir Snowflower. Wspólna nuta zapachowa Lenora i Vizira Snowflower daje gwarancję świeżości Twojego prania na dłużej. Zapachy nie znoszą się wzajemnie, lecz wzmacniają – zapach Lenora wzmacnia zapach Vizira, aby uprane ubrania pozostały świeże na długo.
Polecam!

 

 

Comments

Pralka automatyczna zamiast telewizora — No Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *