Jest dziwnie…
Zbiłam dzisiaj talerz, gdy zmywałam naczynia po śniadaniu.
Spoźniłam się na spotkanie, bo siedząc w swoim pokoju, zamyśliłam się i przegapiłam godzinę wyjścia.
Przejechałam stację metra, na której miałam wysiąść, bo zaczytałam się w książce.
Najchętniej niewychodziłabym z łożka.
Przeraża mnie przyszłość.
Histeryzuję, bo przecież aż tak źle nie mam.
W odczuciu niektórych mam wręcz rewelacyjnie.
Pierwszy raz w życiu na maxa żałuję, że się zakochałam. Mimo że tak mi wtedy było dobrze, teraz zdecydowanie sobie nie radzę. Za trudne to jest. Czekam aż mi przejdzie.

Okazuje się, że seks bez miłości też może być fajniutki.


Comments

Warszawka — No Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *