Jak wiatr…

Przeczytalam w mejlu do mnie:
”Jakos nie nadanrzam za tym co u Ciebie, gdzie Ty jedziesz, kiedy wracasz, tu Wloclawek, Zacburk, Tefauen, Iza, Krzysiek, Witold, Zenon… jak Ty to wszystko ogarniasz? :-)”

Jak dotad ogarniam. Taki ze mnie pielgrzym, raz utrudzony w swej tulaczce po swiecie, innym razem szczesliwy, ze dane jest mu bezwypadkowo przemiezac kraje i miasta Europy.
W tym miesiacu bylam w Warszawie, Gdansku, Gdyni, Licheniu, Slupsku, Joncu, tranzytem w Passau, Wloclawku, Wroclawiu, Krakowie.
Teraz znowu jestem w Salzburgu, dla tych co pytaja, odpowiadam, ze przyjechalam tu glownie dla Pani Izabelli. A wolne chwile spedzam z miejscowymi znajomymi, w totalnym luzie, bez presji czasu, ze oto za chwile, bede musiala jechac do domu, bo pora przygotowac lancz dla Kordusia, podlac pelargonie, przypomniec o jakims terminie Emilce.

Totalna wolnosc, przez ostatnie dwa tygodnie. Potem Marysia rozpocznie prace i na najblizszy urlop poczeka 12 miesiecy:-)

Minął miesiąc

Ankietę z pytaniem o pragnienie nowych notek na snupkowym blogu zrobił Porzeczek. Wyniki donoszą mi, że kilka osób czeka na nowe zapiski. Inne kilka osób zwróciło mi uwagę, że na ich kompikach nie można oddać głosu, a oni też zagłosowaliby na tak.

Zatem.
Jeszcze trochę cierpliwości.
Nowe notki się pojawią.
Są nawet.
Tyle, że w łordzie, a brak dostępu do netu ogranicza mi możliwość dodawania ich na bloga.

Dzisiaj poraz drugi w tym miesiącu jadę do Salzburga. Za niedługo wracam. I jak już osiądę na dobre w stolicy to uzupełnię zaległości w pisaniu.

Poczekacie jeszcze?
:-)