Kupiłam dzisiaj łóżko w IKEA.
Niby taka prosta sprawa, a jego składanie w moim pokoju zajęło przeszło godzinę. Patrzyłam się na obrazki w instrukcji i zgodnie z nimi składałam kolejne części. Tragedią okazało się wkręcanie śrubek. Przy osiemnastej, zobaczyłam, że na dłoni zrobił mi się już odcisk od śrubokręta. Wkurzyłam się i poszłam po młotek. Przypomniawszy sobie hasło z dzieciństwa ‘lepiej dobrze wbita śrubka niż wkręcony gwóźdź’, pozostałe na chama wbiłam młotkiem. Tyle, że się potem okazało, że jedną ścianę łóżka skręciłam odwrotnie. I gorący pot mnie oblał na myśl o tym, że spieprzyłam całość i muszę kupić nowe łóżko.
Ten szwedzki produkt okazał się genialny, wbite śrubki z łatwością dały się wykręcić, przełożyłam dechę i teraz jest już dobrze. Jakimś cudem wniosłam na drugie piętro ten ciężki i nieskładalny stelaż pod materac. Dzisiejszej nocy premiera, na razie wypróbowuje Farkus. Mam nadzieję, że mojej następczyni będzie wygodnie na nim spać.

O konopi indyjskiej nie ma mowy! Nie będę nigdzie szukać tego gówna i starać się o kupno!!

Z tym łóżkiem to jeszcze nie koniec, z pewnością za tydzień, będzie afera, że to nie dwuosobowa rozkładana sofa, ale SRAM NA TO!!! Będę już daleko:-)


Comments

Łóżko — No Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *