To był bardzo cichy dzień. Kuba poleciał do Genewy, więc nie spędziłam z nim wieczoru na pogawędkach.
Wypowiedziałam dzisiaj zaledwie kilka słów do zwierzaków i tyleż samo, gdy odebrałam dwa telefony.
Samotność…
Do południa snułam się po domu w piżamie.
Na śniadanie, obiad i kolację zjadłam cukierki. A pomiędzy głównymi posiłkami kawałek wczorajszej pizzy i kanapkę z wędzonym łososiem.
Odśnieżyłam podwórko.
Przyciągnęłam od głównej drogi opróżniony kosz na śmieci.
Podlałam wszystkie kwiaty w domu.
Wyczyściłam Farkusowi kuwetę.
Wyjęłam korespondencję ze skrzynki.
Włączyłam zmywarkę, a jak skończyła myć, to poukładałam naczynia w szafach.
Zrobiłam sobie kawę z bitą śmietana i cynamonem, a jak tylko ją wypiłam to zasnęłam na 2 godzinki. Kocham takie drzemki w ciągu dnia.
Przeczytałam trochę książki.
Przeczytałam trochę internetu.
Myślałam…
Marzyłam…
Wierzyłam…

Tak mi minął 16sty dzień lutego. A Tobie?

…moje warszawskie Anioły…


Comments

Cisza — No Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *