“So here I am, the victim of my own choices. And I’m just starting…”

-Ally Mc Beal

Za dwa miesiące według obecnych planów, powinnam być już w Polsce.
Podjęłam decyzję, że wracam do kraju.
To jedna z najtrudniejszych decyzji w moim życiu i oczywiście trochę czasu upłynęło nim do niej dojrzałam. Nie wiem czy to dobry pomysł. Ale chcę spróbować, tylko wtedy tak naprawdę się dowiem.
Wierzę, że w Polsce mimo całego syfu, jaki tam panuje, jakoś sobie poradzę. A jeśli sobie nie poradzę, to zawsze przecież mogę wrócić do Salzburga, albo pojechać jeszcze gdzieś indziej. Lubię podróżować, choć oczywiście marzy mi się już gdzieś osiąść.
Priorytetem w .pl jest dla mnie rozpoczęcie pracy. Tylko na tym zamierzam się skoncentrować w pierwszych miesiącach (nie będzie tylu nowych notek, każdego dnia, na moim blogu; być może nie będzie w ogóle bloga).
Jeśli poczuję, że to, co robię zawodowo ma sens, że daję sobie radę i że co miesiąc na moim koncie pojawia się wypłata, to pomyślę o szkole od października. Albo o swoim malutkim mieszkaniu.

Pomyślałam: nie spędzę kolejnych wakacji w Salzburgu. Posmutniałam. Wystarczyło jednak spojrzeć na to z innej perspektywy. Będę mogła spędzać wakacyjne łikendy w Jońcu, 60 km od Warszawy, na uroczej działce mojego wujostwa. Tam gdzie spędzałam każde wakacje zanim przyjechałam do Salzburga. Nie ma tego złego…:-)

A co z Farkusem?
Bardzo mi się spodobało czytanie postów na grupach dyskusyjnych, ale nadal wstydzę się gdzieś ‘zagadać’. A może jest jakieś kocie forum i tam mogłaby się dowiedzieć, czy nie zrobię Farkusowi krzywdy zabierając go ze sobą do Warszawy?


Comments

Za około 60 dni… — No Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *