Klabing wczorajszej nocy okazał się fantastyczny.
Odwiedziny czterech salzburskich knajp, a w dwóch ostatnich srogie balety.
Bardzo fajnie się bawiłam, to był dobry pomysł, żeby się wypuścić na noc do centrum.
Być może zmieszanie wina, piwa i jakiś drinków nie wpłynęło dobrze na moje dzisiejsze samopoczucie, ale w nocy było mi to egal i chodziło przecież o dobrą zabawę.
Trochę klimatów transowych, trochę hałsu i trochę tradycyjnych dyskotekowych kawałków. Poskakałam. O 4tej nad ranem do łóżka, o 9 pobudka i spacery po sklepach w poszukiwaniu sweterka i spodni dla Kuby oraz prezentu dla Kordusia. Wspólnie sprawiliśmy mu puzlaki globusowe, w kształcie kuli. I pomysł okazał się świetny, bo Kordian naprawdę szczerze się ucieszył.
Mimo niewyspania oraz lekkiego kaca, zrobiłam tort i przygotowałam kolację. Dzisiaj jedliśmy lazanię i dwie sałatki. Na urodziny brata przyjechało z Wiednia rodzeństwo w składzie: Julia, Cyprian, Ceci.
Dawno nie zjadłam tyle bitej śmietany, co dzisiaj.
Chyba mi trochę niedobrze:-)))
Zieeeeeef

Pewnych granic nie przekraczam, chociaż czasem by się chciało…


Comments

Zieeeeeeeef — No Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *