Usiłuję przypomnieć sobie, na które urodziny zaśpiewano mi tą piosenkę zamiast tradycyjnego „sto lat”. Usłyszałam ją wtedy po raz pierwszy i ostatni, a było to na rekolekcjach oazowych w wakacje między siódmą a ósmą klasą szkoły podstawowej.
Nucę ją sobie do dziś.
Piękne życzenia urodzinowe niosą jej słowa.

Oj nie czekaj, aż czyn wielki spełnić będziesz mógł,
aby rzesze za twym blaskiem szły,
lecz odważnie krocz po każdej z twych codziennych dróg
słońce niech wschodzi tam, gdzie ty.

Słońce niech wschodzi tam, gdzie ty,
słońce niech wschodzi tam, gdzie ty.
Ktoś przez ciebie drogę znajdzie poprzez ciemne mgły.
Słońce niech wschodzi tam, gdzie ty.

Dla zdolności twoich wszędzie znajdziesz pracy dość,
nie trać czasu na bezpłodne sny.
Twym zadaniem będzie tępić wszędzie fałsz i zło
słońce niech wschodzi tam, gdzie ty.

Gdy wokoło siebie widzisz smutnych twarzy rój,
niech nie gasną twych zapałów sny.
Choćby tylko jedno serce rozgrzał uśmiech twój
słońce niech wschodzi tam, gdzie ty.

Napisał mi: „to ty uparcie wiążesz wiarę z czarnymi i budynkami pt. kościół”
Bardzo mi się przykro zrobiło.
Zwłaszcza, że nie jest to prawdą.
Świadczy o tym chociażby moje ogromne zainteresowanie buddyzmem i inspiracje, jakie z niego czerpię do mojego życia duchowego.

Współczuję.
I wybaczam.


Comments

Piosenka na urodziny — No Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *