Usłyszałam: „To błogosławieństwo, że przeżywasz takie sytuacje. Ciesz się, a nie płacz. Dziękuj za to Bozi. Kiedy człowiek może się tyle dowiedzieć o sobie i o innym, jak nie w bliskiej relacji z nim? Kiedy może doświadczać tych wszystkich uczuć? Gdzie może nauczyć się, jakie są jego wady, zalety, jak reaguje w takich sytuacjach, a jak w innych, co może w sobie zmienić, nad czym powinien popracować? W samotności się tego nie dowiesz. Ta druga osoba, partner, to przecież takie nasze lustro. Przyglądaj się temu, przeżywaj to, mierz się z tym, konfrontuj, puszczaj, a nie szarp. Niech cię to gruntuje, wzmacnia, uczy. Nie uciekaj przed tymi uczuciami, zostań z nimi, bądź w nich. To wspaniałe lekcje, jakie daje ci życie, to wspaniałe doświadczenia, mimo że czasem tak bardzo bolesne.”

To fakt, że gdy jesteśmy sami, wiele problemów nas nie dotyczy.
Można nawet rzec: mamy święty spokój.
Ale czy w tym świętym spokoju rozpoznamy siebie? Czy będziemy wiedzieć, jacy jesteśmy dla innych, jak nasz sposób bycia wpływa na otoczenie, czy częściej kogoś nieświadomie ranimy, czy radujemy? Nie dowiemy się tego. I jeszcze wielu innych rzeczy nie będziemy wiedzieć o sobie i o innych.
Ale nie ta wiedza jest najbardziej istotna, a samo doświadczanie i przeżywanie. To bardziej zbliża nas do poznania siebie i innych.

Powoli zaczynam rozumieć, o co chodzi.
Być może zbliżam się do odnalezienia prawdziwego sensu.
Jeszcze trochę we mnie sprzeciwu, ale już coraz mniej.


Comments

Szukając siebie — No Comments

  1. Tak, to prawda. Dać komuś wolnośc, to znaczy kochać go ponad życie!

  2. hmmm… to mocne słowa…
    ja wolałbym powiedzieć że to szacunek dla tej drugiej osoby…
    Szanuje Twoje życie Mario…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *