To chyba było 5 lipca 2002 jak po raz drugi przyjechałam do Salzburga. Tym razem nie tylko na wakacje, ale na cały rok szkolny. Rzeczy, które ze mną przyjechały mieściły się w plecaku, walizce i chyba średniej wielkości torbie podróżnej. Najwięcej ważyły książki.
Potem przyszły wakacje, kolejny rok szkolny i następne wakacje. Po 30 miesiącach spędzonych w Salzburgu mój pokoik zdecydowanie różni się od tego, w którym spałam pierwszej nocy po przybiciu do Austrii.
Ciężko mi ocenić ile mam teraz rzeczy. Przecież nie będę ich mierzyć i ważyć. Kanałowym słownictwem spokojnie mogę powiedzieć: mam tego w hui.
Żarty o potrzebie tira do przeprowadzki, oby były tylko żartami.
Tak czy siak, pociągiem, czy samolotem się z tym nie zabiorę. Sam Panbukrecik potrzebuje jednego miejsca w samochodzie osobowym.
Zatem szacuję, że oprócz plecaka, walizki i torby, będą mi potrzebne 4 kartony od największych monitorów, ale nie LCD, tylko tych grubych CRT (co znaczą te skróty? bo nie wiem). Mały fiat odpada. To się tam nie zmieści.
Oj chyba się stresuję na myśl o pakowaniu.


Comments

Ilość — No Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *