Zagadałam się z Agnieszką w jej pokoju, a na dole gotowały się buraki. Kurcze tak długo się gotowały, że kolor barszczyku wyszedł lekkawo różowy. Niezła jestem, co nie?
Kupiłam nowe buraki i całą czynność powtórzyłam (bez pogaduch z Agą) i barszczyk przestał być cieniutki.

Zapakowałam trzy prezenty.
Upiekłam ciasto z makiem i roladę (z bitą śmietaną oczywiście!)
Choinka stoi ubrana od wczoraj i bardzo mi się podoba.
Czeka mnie krojenie warzyw na sałatkę.
Zadzwonił do mnie Oskar z świątecznymi życzeniami.
Zadzwoniłam do Kasi zapytać się o cośtam, a jak usłyszałam, że ubiera właśnie stół u cioci Ali to tak bardzo zapragnęłam tam być.
Śnieg stopniał caluteńki ku mojej ogromnej radości i cieplutko jest. To lubię!:-)
Pójdę czy nie pójdę na pasterkę? Jeszcze nie wiem, ale bardzo bym chciała.


Comments

Cienki jak barszcz — No Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *