Właśnie się zastanawiam nad taką jedną kwestią. Co bym wolała?
Czy wolałabym być na górze, pracować na szczycie, być szefem, może nie tym najgłówniejszym, ale takim, co ma pod sobą jakiś duży dział firmy i jest za to wszystko odpowiedzialny? I ta odpowiedzialność jest przeogromna.
Czy wolałabym być mrówką, pracownikiem na samym dole, który zapierdziela jak dziki reksio, żeby ten na górze mógł tylko sprawdzać tabele z wynikami? Który praktycznie wykonuje więcej pracy, ale nie dźwiga na sobie ciężaru odpowiedzialności za wszystko. Bo jeśli już, to jest odpowiedzialny tylko za swoje stanowisko.

W tym moim ‘woleniu’ jest jeszcze kwestia kasy. Być może, są firmy, które płacą uczciwe pieniądze tym na dole, że nie wyzyskują pracowników ustawionych najniżej w hierarchii i dałoby się godnie żyć pracując nie w roli szefa a jego podwładnego.

Bo ja nie bardzo wiem, jak to u mnie jest z tą odpowiedzialnością.
Niby w codziennym życiu wykazuję się tą cechą. Ale czy zawodowo bym sobie poradziła? Już raz przed taką kierowniczą odpowiedzialnością spieprzyłam, gdy miałam zostać menadżerem w makdonaldzie. Oni stwierdzili, że się nadaję, ja, że nie. Wtedy czułam, że nie podołałabym kierowniczemu stanowisku. No, ale wtedy byłam mała. Ciekawe jakby to było teraz. Nie w makdonaldzie oczywiście:-)


Comments

Góra czy dół? — No Comments

  1. W rzeczywistości to jest tak, że kierowca ma obowiązek przepuścić pieszego, który znajduje się już na pasach, nie ma obowiązku przepuszczać pieszego stojącego poza pasami. Fakt jest taki, że kulturalni kierowcy, zwłaszcza gdy jest duże natężenie ruchu, powinni się zatrzymywać mimo to :)

    Tak, jechałam dzisiaj i zatrzymałam się, aby przepuścić idącego do szkoły chłopca. Kierowcy, których przez to zmusiłam do zatrzymania się ze strony przeciwnej patrzyli ze złością :) Ale chłopiec machnął ręką w ramach wdzięczności. jestem kulturalnym kierowcą :D

  2. Kurcze, pytanie jak z plakatu propagandowego made in PRL :-)

    Jako kierowca mam swieta cierpliwosc do pieszych, ale czasem nie wyrabiam. Ludzie zachowuja sie jakby na drodze rzadzili i nie maja problemow z naglym wtargnieciem na jezdnie. A gdyby cos sie stalo, to ja mialabym problemy. Dlatego jak tylko widze klienta szwendajacego sie przy ulicy, a w szczegolnosci jesli jest to dziecko, od razu hamuje.
    Jesli ktos jedna noga znajduje sie na pasach to ja mam swiety obowiazek sie zatrzymac i to robie. Nie wiadomo co by sie stalo gdyby pieszy nagle sie zerwal do biegu na takim przejsciu.

    Jako pieszy przechodze tam gdzie mi wolno i staram sie to robic jak najszybciej. No i kieruje sie zasada ograniczonego zaufania wobec kierowcow.

  3. Pozwolilem. A zastanowilas sie dzisiaj czy samochod zdazy sie zatrzymac, zwolnic, ominac cie z piskiem opon zanim wlazlas na jezdnie?
    Pieszy owszem ma pierwszenstwo, ale nie moze wymuszac go na jadacych samochodach. To znaczy moze, tylko radze potem nie miec pretesji ze ktos kupil nowy samochod a ty nowych kosci nie kupisz ;)

  4. –>Maver
    Nigdy nie wchdzę na jezdnie bez zastanowienia.
    Tutaj kultura jazdy jest tak wysoka, że prawie wszyscy kierowcy zawsze ustępują pierwszeństwa pieszym na pasach. W .pl czekam, czekam, czekam i gdy przejście jest bez świateł to tak czekać mogę bez końca.

  5. I tak tez powinno to dzialac, czekaz az sie nie zwolni… potem wchodzisz.
    Nie odwrotnie :P

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *