Miałam niedawno bardzo piękny sen. Śniło mi się, że spędziłam dwie doby w Hotelu Goldener Hirsch, przy Getreidegasse 37. To najsłynniejsza ulica Salzburga, przy niej stoi dom, w którym urodził się Mozart, zatem hotel do najtańszych nie należy.
To właśnie w nim miałam pracować w sierpniu.

Tradycyjne zakwaterowanie na recepcji, pan, który zabiera bagaże i wskazuje pokój nr 49 na trzecim piętrze. Pokój duży, z podwójnym łóżkiem, poprzedzony pokoikiem z sofą, fotelem, stolikiem no i barkiem. Nie wypiszę cen artykułów znajdujących się w małej lodówce. Pamiętam je dobrze – szokująco wysokie!
Łóżko przykryte ciężką niebieską kapą. Pod nią puchowa pościel w białych powłokach z błękitnymi kwiatuszkami. Szafeczki nocne po obu stronach, na których stała woda mineralna w szklanych, kapslowanych butelkach.
A otwieracz do nich w drugim pomieszczeniu. Czy Książe Karol, który przed rokiem był gościem w tym hotelu, również musiał wstawać po otwieracz? Jeśli mu się w nocy pić zachciało?
Po mojej stronie łóżka wejście do łazienki. Błękitne kafelki stylizowane na stary styl. Lustro na całej długości ściany, dwie umywalki, średniej wielkości wanna. Leżałam kilka długich chwil w tej wannie, pełnej piany, popijając półsłodkie białe wino i marząc by sen ten nigdy się nie skończył.
Na końcu łazienki, ubikacja, oddzielona drewnianymi przesuwanymi drzwiami.
Na podłodze waga, na której oczywiście stanęłam. Wskazała 60,1 kg.
Białe ręczniki od maciupkich do ogromnych kąpielowych.
No i szlafroki. Dwa białe, ciężkie, frotowe szlafroki. Oj jak mi się zawsze taki marzył.
Każda rzecz z logiem hotelu – jeleniem.
Dwie noce a po każdej z nich pyszne śniadanie. To nic, że świeży melon nie pasuje do wędzonego łososia. Jeśli smakuje mi i jedno i drugie, to, czemu odmawiać sobie tej przyjemności? Uwielbiam łososia.
Kelner zapytał o jajecznicę. Nie usłyszał odmowy. Jajecznica wspaniała – ‘mokra’.
Obowiązkowo krojsancik. I ciastko na wynos, bo już nie było miejsca w mym brzuchu by zjeść je przy stole.
Wspaniały sen kończy się w momencie, gdy wychodzę z hotelu z moim kuferkiem.
Ale jeszcze przed samym wyjściem napotykam gablotę ze wszystkimi hotelowymi gadżetami, które można kupić. Podam tylko dwie ceny. Ciężka, gruba ‘blacha’ z numerem, przyczepiona do pokojowego klucza kosztuje 40 €, a szlafroczek bagatela 98€.
Mieszkając w tym hotelu czułam się, nie jak księżniczka, lecz jak królowa Maria.

Oczywiście nie byłam tam sama. Przez cały czas mi towarzyszyłeś.

Dziękuję za ten sen :-*

www.goldenerhirsch.com

(kamery)


Comments

Niezwykły sen — No Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *