Mogłabym pewnie wysłać ten list do redakcji ‘Zwierciadła’, albo na adres Ośrodka Psychologicznego, albo na adres prywatny. Ale jakoś mi na tym nie zależy. Podejrzewam, że adresat w ostanim czasie dostał tysiące podobnych listów. Zatem mój trafia na bloga.

List do Wojciecha Eichelbergera
No cóż panie Wojtku, po tym jak ruszyła lawina sensacji związanych ze sprawą Andrzeja Samsona i po tym jak w pierwszym momencie to jemu chcieliście pomóc, a nie jego ofiarom, od razu pomyślałam ‘oto Polska właśnie’. Bo w tym naszym popieprzonym kraju jest od zawsze tak, że pomaga i chroni się sprawców, a ofiary to same muszą zadbać o siebie. Spotkałam się z tym na policji, w sądach, w szkołach, ale nigdy nie myślałam, że i Pan się na to złapie. Bardzo w Pana wierzyłam, w to, co Pan mówił i pisał. Moim marzeniem było spotkać Pana osobiście, zorganizować w mojej ówczesnej szkole spotkanie z Panem promujące Pana książki. Zdecydowanie nazywałam Pana moim Nauczycielem, Mistrzem, mimo że nigdy nie mieliśmy ze sobą bezpośredniego kontaktu. Znam osoby, które były u Pana w terapii, które były Pana uczennicami, które przyjaźnią się z Pana żoną. Czytałam i ‘podawałam dalej’ felietony ze ‘Zwierciadła’, z ‘Wysokich Obcasów’. Pana książki były moimi prezentami dla przyjaciół. No i oczywiście silne przeniesienie: ‘takiego ojca to bardzo chciałabym mieć’.
Autorytet legł w gruzach. Do tego stopnia, że odechciało mi się studiować psychologię, o której całe życie marzyłam. Mam żal do Pana i znam przynajmniej dwie osoby, które czują podobnie. Trochę Pan oszukiwał, prawda?
Przyszedł czas na żałobę, na rozstanie z Panem jako kimś dla mnie wielkim.
To nie znaczy, że Pana potępiam, że nie zachowam dla siebie tych wszystkich pięknych i ważnych nauk, jakie Pan głosi. Ale czy z taką samą silną wiarą i radością kupię Pana następną książkę? Nie wiem.
Są takie pańskie artykuły, felietony, książki, którym Pański romans ze stażystką, czy obrona Andrzeja Samsona, nie zaszkodził. Więc nimi nadal będę się dzieliła. Dla mnie mają ogromną mądrość.
Pozdrawiam Panie Wojtku, i proszę już więcej nie oszukiwać, albo nie mówić tyle o uczciwości.


Comments

Krótki list — No Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *