Do południa sprzątałam w domu Ani. 4 godziny. Po każdym sprzątaniu u niej, dom jest tak sterylny, że można by przeprowadzać operację na podłodze. To sprzątanie przypomina mi trochę, pracę we Francji, tam też nie było miejsca na ściemy i fuszerki. Zawsze znalazło się takie miejsce gdzie nie wytarłam kurzu, nie domyłam czegoś, czy coś źle złożyłam. Ania naprawdę o wszystko dba i pilnuje. No nic, płaci bardzo dobre pieniądze, ma prawo wymagać. Jestem jej wdzięczna, że pozwala mi u siebie zarabiać. Jutro jakieś 3 godziny prasowania.

Po południu byłam z Kordianem w kinie. Film – dokument bardzo gorąco polecam, tylko, że nie wiem, czy będzie wyświetlany w .pl. Tytuł oryginału „Super Size Me”. Historia gościa, który postanowił przeprowadzić eksperyment na sobie. Przez 30 dni żył stołując się tylko i wyłącznie makdonaldowym żarciem. Nie będę opisywać, co się z nim działo przez ten miesiąc, film daje do myślenia. Naprawdę warto zobaczyć.
Bardzo dużo statystów w tym filmie, stanowiących tło do wywiadów, wypełniających po brzegi fastfudowe restauracje, to osoby potwornie grube. Tak na maxa. Oczywiście to Amerykanie. Współczuć im, czy pukać się w głowę, że to taki głupi naród?

Zważyłam się dzisiaj. Dwa tygodnie postu od słodyczy i przepysznego austriackiego pieczywa i ważę znowu mniej. Zatem nabyłam milkę z nadzieniem marcepanowym, a co mi tam!

Kolacja. Bez ściemy: ugotowałam dzisiaj najpyszniejszą zupę w swoim życiu. Z cukini i tradycyjnej włoszczyzny*. A na drugie dnie lazania. Ale jej już nie jadłam. Za ciężkie dla mnie jadło, jak na godzinę 20stą. Pozostałym bardzo smakowała.

*włoszczyzna – musiałam się chwilkę zastanowić, przypomnieć sobie, jak brzmiał ten wyraz. Żeby nie napisać warzywa czy jarzyny. Dawno go nie wypowiadałam, ciekawa jestem jego pochodzenia (czyżby od Włochów i królowej Bony?)


Comments

Sobota — No Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *