Jest mi bardzo trudno przerwać sytuację, gdy kotś na mnie krzyczy. Gdy wydziera się w niebogłosy, obarczając mnie odpowiedzialnością, winą i przelewa na mnie swoją złość.
Zamiast za wszelką cenę próbować to przerwać, ja trwam jak sparaliżowana i słucham tego wszystkiego.
I płaczę zazwyczaj.
Nie ma we mnie siły by powiedzieć: stop, koniec, przestań proszę to, bo wyjdę.
Okropnie jestem słaba. Pozostaję do końca, aż się ktoś na mnie wyżyje.
Ech…
I oczywiście wiem, czemu tak trudno zareagować mi na przemoc wobec mnie, czemu nie potrafię wejść w interakcję i się bronić…
Tylko, że ta wiedza nic mi nie daje.


Comments

Krzyk — No Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *