Nieproszeni goście w moim pokoju

Moje łóżko trafiło do komórki. Podobno będzie dezynfekowane i odnawiane po odwiedzinach pluskiew. No ciekawe ile taka impreza kosztuje? Czy nie taniej i pewniej byłoby kupić nowe?
Ja będę spała w moim pokoju na materacu. Sprawy się pokomplikowały. Nawet bardzo.
Właśnie, dlatego tak smutno mi dzisiaj.
Jeśli w nocy jakikolwiek robal mnie ugryzie, to poszukam sobie na najbliższe 8 dni innego mieszkania. Potem i tak wyjeżdżam do Polski.

XXI wiek a ja płaczę, drapię się i walczę z pluskwami. Ech…

Rozwiązywać konflikty i mediować

W najbliższy wtorek zaczynam zajęcia w szkole letniej.
Oficjalna nazwa to: Central European Summer School for Conflict Resolution.
Przez tydzień będę się uczyć w gronie kilkunastu osób z różnych europejskich krajów o tym jak przeprowadzać mediację i rozwiązywać konflikty według specjalnego wzorca. Metoda ta, do Europy ‘przyjechała’ z Kanady, a jednego z jej twórców, miałam okazję poznać osobiście i w ubiegłe lato wraz z małżonką, gościć w 3mieście.

Studenci

Potwornie mi dzisiaj smutno.
Na przekór temu, napiszę tu dowcip, który przybył kiedyś do mnie w mejlu.
Ja się z niego bardzo śmiałam.

Na Uniwersytecie Jagiellońskim było czterech bardzo dobrych studentów, radzili sobie na wszystkich egzaminach i testach. Zbliżał się egzamin z chemii, miał być w poniedziałek o 8:00, wszystkim z ocen wychodziła 5. Byli tak pewni siebie, że przed egzaminem zdecydowali poimprezować u kolegów z uniwersytetu w Poznaniu. Było super, ale zapili ryja w weekend i jak zasnęli w niedziele po południu, obudzili się w poniedziałek koło 12:00. Na egzamin oczywiście nie zdążyli, postanowili zbajerować profesora. Tłumaczyli się, że w weekend pojechali do kolegów na uniwersytet do Poznania, aby pogłębić wiedzą i wymienić doświadczenia, niestety w drodze powrotnej gdzieś w lasach złapali gumę, nie mieli koła zapasowego i długo nie mogli znaleźć nikogo do pomocy. Dlatego niestety przyjechali dopiero koło południa. Profesor przemyślał to i mówi:
– OK. możecie przystąpić do egzaminu jutro rano.
Studenci zadowoleni, że się udało go zbajerować, pouczyli się jeszcze trochę w nocy i na drugi dzień przyszli jak zwykle pewni siebie. Profesor posadził ich w czterech osobnych pokojach, zamknął drzwi, a asystenci rozdali pytania. Cały test był za 100 punktów. Na pierwszej stronie było zadanie za 5 punktów, które wszyscy rozwiązali bez wysiłku.
Na drugiej stronie było tylko jedno pytanie za 95 punktów:
– „Które koło?”