Ryba ponad wszystkie.
Fruwać mogę jak czuję w ustach smak łososia.
Kiedyś myślałam, że to taka super ekskluzywna ryba, co to się ją w plastereczkach cieniutkich podaje z cytryną tylko na aperitif. Chyba traktowałam ją na równi z kawiorem jako coś dla mnie mało dostępnego. Sama nie wiem, czemu taka wydawała mi się niepospolita i nie na zwykłe kanapki. Pamiętam jak mieszkając we Francji piekłam całego łososia na Wigilię tych snobów, u których pracowałam. Podziobali potem troszkę a resztę wyrzucałam w kibel. I w głowie mi się nie mieściło, jak coś tak pysznego i drogiego może lądować w śmieciach.
Ostatnio dwa razy przeznaczyłam na zakupach, kilka eurosów na łososia w plasterkach. Zjadłam z listkami świeżej bazylii i smutna byłam, że tak mało tego było. Ale co tam, wiem już, że nie muszę czekać na jakąś specjalną okazję, żeby ponownie poczuć jego smak. Choćby jutro kupię kolejną porcję:-)


Comments

Łosoś — No Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *